Tuż przy szosie biegnącej z Kiejdan do Poniewieża, po jej prawej stronie, vis-à-vis Truskowa leży wieś Powermeń (lit. Pavermenys). Na jej obrzeżu zachował się zespół pałacowy w dawnym majątku ziemskim. 

Zespół pałacowy w Powermeniu

Pierwszą wzmiankę o nim zapisano w dokumentach z 1583 roku. Początkowo należał on do rodziny Grothuzów, pochodzącej z Westfalii, która już w XIV wieku osiedliła się na Inflantach, a XVII stuleciu przeniosła na Litwę i do Polski. Jedna jej gałąź szczyciła się szwedzkim tytułem baronowskim, otrzymanym w 1682 roku. 

W 1748 roku dobra powermeńskie stały się własnością spolonizowanej kurlandzkej rodziny Brunnow, która nim znalazła się w Kurlandii, zamieszkiwała Saksonię. Piewszym właścicielem Powermenia z tej rodziny był Jan Mikołaj Brunnow (1696-?) herbu Trzy Belki, pułkownik wojska polskiego, żonaty z Marianną Karpiówną (1708-?) herbu własnego, córką cześnika upickiego, z którą miał córkę Bogumiłę i syna Jakuba Jana. Jakub Jan Brunnow (1736-1773), żonaty z Barbarą Pióro był następnym dziedzicem dóbr powermeńskich. Przekazał je jedynemu synowi, Stanisławowi (1770-?), żonatemu z Eufrozyną Korwin-Kossakowską z Kossaków (1770-1848) herbu Ślepowron. Stanisław i Eufrozyna Brunnowie mieli dwójkę dzieci. Córka, Marianna (1810-1873), wyszła za mąż w 1830 roku za Jana Tadeusza de Virion i przeniosła się do jego dworu w Liszkach koło białostockich Krynek, natomiast syn, Szymon (1804-1878) pozostał w Powermeniu. Ożenił się z Jadwigą Potocką ze Złotego Potku (1827-?) herbu Pilawa (Złota) i miał z nią dwie córki i dwóch synów. Młodszy syn, Szymon, zmarł w wieku 25 lat, zaś starszy, Stanisław, odziedziczył powermeński majątek.

Elewacja frontowa budynku pałacowego

Stanisław von Brunnow (1859-1941), marszałek upicki mógł już szczycić się tytułem barona, który zostały nadany w 1853 roku jego rodzinie przez cara Mikołaja I i potwierdzony w 1862 roku przez Aleksandra II. Po ślubie w czerwcu 1889 roku z baronówną Ludwiką Janiną Salomeą Taube (1864-1943) herbu własnego postanowił zbudować w Powerneniu odpowiadającą ich statusowi rezydencję. Na planie wydłużonego, ale dość szerokiego prostokąta wzniesiono jedenastoosiowy, parterowy budynek pałacowy, z pseudoryzalitem na osi elewacji frontowej, zwieńczonym trójkątnym naczółkiem. Poprzedził go portyk, który nie przetrwał do naszych czasów. Czterem kolumnom portyku odpowiadały na elewacji rzekomego ryzalitu cztery toskańskie pilastry, z wgłębnymi, pionowymi płycinami. Były to w zasadzie jedyne dekoracyjne elementy architektoniczne, bowiem trudno byłoby za takowe uważać prostolinijne nadokienniki nad prostokątnymi oknami.

Pałac od strony ogrodu

Na elewacjach bocznych i ogrodowej te nadokienniki były jedynymi ozdobnymi detalami. Do pokrycia gładkiego, dwuspadowego dachu z naczółkami użyto ceramicznych dachówek. 

Oficyna

Tuż obok zbudowano pięcioosiową oficynę, z piętrowym, trzyosiowym korpusem centralnym, zwieńczonym trójkątnymi przyczółkami od frontu i od ogrodu. Kondygnacje oddzielił szeroki, wydatny gzyms. Po cztery pilastry ozdobiły w obu elewacjach zarówno piętro, jak i parter, z tym że pilastry na parterze miały pionowe, wgłębne płyciny, takie same jak w pałacu. Parterowe skrzydła otrzymały po jednym oknie, umieszczonym we wnęce zamkniętej półkoliście. Do lewego skrzydła dostawiono jeszcze z boku małą, murowaną dobudówkę.

Trójkondygnacyjny spichlerz

 

W bliskim sąsiedztwie pałacyku i oficyny znajdowały się zabudowania gospodarcze, wśród których wyróżniał się duży, trójkondygnacyjny spichlerz. Zespół pałacowy otaczał półkoliście od strony południowo-zachodniej kilkuhektarowy park o charakterze krajobrazowym; jego drzewostan był rodzimy.

Resztki pałacowego parku

Dojazdowa aleja, biegnąca od strony północnej, została obsadzona lipami.

Dojazdowa aleja

 

Stanisław von Brunnow był dziedzicem powermeńskich dóbr do końca I wojny światowej. W 1923 roku zostały one rozparcelowane, a w pałacu urządzono szkołę. Szkoła istniała tam również po II wojnie światowej, a oficynę przeznaczono na internat. Taki stan trwał do 1983 roku. Obecnie (w 2016 roku) oba budynki stoją puste, z zabitymi na głucho drzwiami i oknami, chociaż prawdopodobnie znalazł się ostatnio prywatny nabywca.