Pierwszym wymienianym w publikacjach właścicielem majątku Hruszniew, położonym w dzisiejszym powiecie łosickim, był w pierwszej połowie XV wieku Niemira Grzymalicz herbu Grzymała, starosta mielnicki. Sto lat później majątek ten należał do drobnoszlacheckiej rodziny Wojnów, czego potwierdzenie znajdziemy w dokumentach z 1567 roku. Po dalszych trzynastu latach jego właścicielem był już Walenty Poniatowski (1530-1578), a po nim jego syn Mikołaj. Być może właśnie od Mikołaja Poniatowskiego dobra hruszniewskie zakupił Wojciech Kuczyński z Kuczyna (1560-1623) herbu Ślepowron, komornik ziemski drohicki. Po nim właścicielami Hruszniewa było kilka pokoleń Kuczyńskich, począwszy od syna Wojciecha, Aleksandra Kuczyńskiego (1600-1647), następnie syna Aleksandra, Walentego Kuczyńskiego (1620-1688) podstarościego drohickiego, łowczego podlaskiego i wicemarszałka Trybunału Głównego Koronnego, po najwybitniejszego przedstawiciela tego rodu, syna Walentego, Wiktoryna Kuczyńskiego (1668-1737), kasztelana podlaskiego, żonatego od czerwca 1698 roku z Anielą Chądzyńską (1670-1741) herbu Ciołek, z którą miał siedmiu synów i trzy córki.

W tym czasie istniał już w Hruszniewie drewniany dwór, ale nie mieszkali w nim właściciele, lecz zarządzający majątkiem, bowiem Kuczyńscy mieli swoją rodową siedzibę w Kuczynie koło Ciechanowca, a począwszy od Wiktoryna - w Korczewie. Wnuk Wiktoryna Kuczyńskiego, Antoni Kajetan Kuczyński (1755-1811), stolnik mielnicki, żonaty z Wiktorią Dłużewską (1776-1826) herbu Pobóg, odziedziczył Hruszniew i osiadł w nim na stałe. W miejsce dworu drewnianego zbudował dwór murowany, parterowy, podpiwniczony, dziewięcioosiowy, z mieszkalnym poddaszem i obustronnymi mansardami na osi głównej.

Antoni Kajetan zmarł bezpotomnie i Hruszniew odziedziczyła jego siostra, Wiktoria Marianna Kuczyńska (1759-1840), zamężna za Adamem Jakubem Szydłowskim (1747-1820) herbu Lubicz, starostą mielnickim i marszałkiem ziemi mielnickiej, posłem na Sejm Czteroletni, szambelanem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Następnym dziedzicem Hruszniewa został syn Adama Jakuba i Wiktorii Marianny Szydłowskich - Teodor Karol Leon (1793-1863), generał wojska polskiego w Powstaniu Listopadowym. Nie osiadł on jednak w Hruszniewie, lecz w Patrykozach, gdzie zbudował okazały pałac w stylu neogotyckim. Po bezpotomnej śmierci generała w 1863 roku Hruszniew odziedziczył jego bratanek, Antoni, który w 1866 roku sprzedał ten majątek Katarzynie hr. z Mielżyńskich Broel-Plater (1828-1899) za sumę bez mała 300 tysięcy rubli. Hrabina w tym samym roku przystąpiła do rozbudowy części gospodarczej. Po pewnym czasie powstał nowy spichlerz, cegielnia, młyn zbożowy i młyn do mielenia kości, gorzelnia, tartak, olejarnia, serowarnia oraz w parku, w pobliżu dworu - kuchnia, oranżeria i dom ogrodnika. W skład majątku hruszniewskiego, zajmującego obszar około 4300 hektarów, oprócz samego Hruszniewa wchodziły wówczas jeszcze Rybniki, Brzoza, Chłopków, Kuczanka, Kisielew, Ostromęczyn, Pasieka, Sułów, Szydłolas.

W 1880 roku mąż hrabiny, Stanisław hr. Broel-Plater (1822-1890) herbu własnego, członek Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, współzałożyciel Towarzystwa Muzeum Narodowego Polskiego w Rapperswilu, wielokrotny poseł do sejmu pruskiego w Berlinie, sprzedał rodowy majątek Wroniawy w Wielkopolsce i sprowadził się na stałe do Hruszniewa. Wtedy rozpoczęto przebudowę siedziby dworskiej, po której zakończeniu dotychczasowy dwór można było nazwać już pałacem.

Opustoszały pałac w Hruszniewie

Do wszystkich czterech naroży istniejącego budynku parterowego dobudowano dwukondygnacyjne alkierze, przykryte czterospadowymi, łamanymi dachami gontowymi. Na osi głównej frontonu zbudowano portyk, którego cztery prostopadłościenne filary dźwigały obszerny taras otoczony żeliwną balustradą, zamocowaną do sześciu murowanych, czworobocznych, masywnych słupków. Na taras można było wyjść przez porte fenêtre z mansardy pokrytej łamanym, trzyspadowym dachem. Pod portykiem znalazły się główne drzwi wejściowe. Wszystkie elewacje alkierzy były dwuosiowe, z prostokątnymi oknami o profilowanych obramieniach i prostymi nadokiennikami - ale tylko na drugiej kondygnacji. Poniżej okapu poddachowego wykonano dekorację sztukatorską w postaci profilowanych kwadratów ustawionych w karo - po pięć sztuk na każdej elewacji. 

Portyk i główne drzwi wejściowe

Stanisław hr. Broel-Plater był nie tylko wybitnym politykiem i patriotą walczącym o polskość Wielkopolski, ale okazał się również dobrym gospodarzem. Z jego inicjatywy zarybiono stawy w hruszniewskim parku, powstała kopalnia torfu, prowadzona była hodowla bydła rasy holenderskiej i szwajcarskiej, świń rasy norfolk i yorkshire oraz owiec włoskiej rasy negretti, zainstalowana została pompa mechaniczna, dostarczająca wodę do pałacu i budynków gospodarczych.

Pałac widziany od strony ogrodu

Tak dobrze prosperujący majątek odziedziczył w 1890 roku syn Stanisława, Bernard hr. Broel-Plater (1861-1898), ożeniony w październiku 1893 roku z hrabianką Kazimierą Florentyną Dunin-Borkowską (1869-1949) herbu Łabędź. Gospodarzył na nim jednak krótko, bowiem już po ośmiu latach zmarł w wieku zaledwie 37 lat. 

Elewacja boczna południowa

Owdowiała Kazimiera Florentyna prowadziła nadal sprawnie działające gospodarstwo, korzystając z pomocy administratorów i to nie byle jakich. Początkowo pomocą służył jej brat - hrabia Julian Dunin-Borkowski, a w okresie 1905-1922 - ziemianin z Klimczyc, Józef Augustyn Podczaski. Gdy w latach 1903-1906 poprowadzono przez grunty majątku hruszniewskiego linię kolejową Siedlce-Połock i na terenie folwarku Pasieka usytuowano stację, Kazimiera Florentyna hr. Broel-Plater uzyskała łatwiejszy zbyt płodów rolnych, a zwłaszcza wełny owczej transportowanej do białostockich fabryk włókienniczych. Spowodowało to dalszy rozwój majątku i coraz większy wzrost dochodów. Ale hrabina nie zajmowała się tylko sprawami swoich włości i czerpanymi z nich zyskami. Działała w Towarzystwie Zjednoczonych Ziemianek, a w swojej siedzibie zorganizowała szkółkę elementarną, w której nauczano w języku polskim, mimo zakazu władz carskich. Wspomagała budowę Domu Ludowego, a na kościół w Kornicy podarowała sumę 700 rubli. Udzielała też różnorodnej pomocy potrzebującym mieszkańcom wsi.

Opuszczona oficyna

Lata I wojny światowej spędziła wraz z córką w Warszawie i tam również pracowała społecznie w Głównym Komitecie Obywatelskim, w jego Sekcji Gospodarczej Tanich Kuchni. Tymczasem w hruszniewskim pałacu rozgościło się niemieckie wojsko, zarekwirowało konie i trzodę chlewną, wycinało drzewa w parku i lesie, dewastując po kolei cały majątek. W 1918 roku hrabina wraca do Hruszniewa, by stopniowo likwidować poniemieckie zniszczenia. Jej córka Helena Maria podczas wojny polsko-bolszewickiej wyjeżdżała na front wschodni, by służyć w drużynach strzeleckich. Kiedy bolszewicy w marszu na Warszawę dotarli do Hruszniewa, służba folwarczna skumała się z nimi i poczęła rozgrabiać majątek. Nie trwało to długo, bowiem wojsko bolszewickie zostało rozbite pod Warszawą i wyparte poza granice Polski. Folwarczni chłopi nie zaprzestali jednak zupełnie swojego niszczycielskiego procederu i jeszcze w 1926 i 1929 roku popalili zbiory i kilka budynków gospodarczych.

Dawny spichlerz zbożowy

W grudniu 1920 roku hrabianka Helena Maria Broel-Platerówna (1896-1973) wyszła za mąż za hrabiego Józefa Zygmunta Potulickiego (1889-1967) herbu Grzymała i zamieszkała w folwarku Ostromęczyn, chociaż nie stroniła od pałacu w Hruszewie, do którego powróciła jej matka i przyjmowała niecodziennych gości. Byli nimi członkowie Polskiego Towarzystwa Teozoficznego, które powstało w 1920 roku, a jego głównym celem było stworzenie zawiązku wszechświatowego braterstwa bez różnicy rasy, narodowości i wyznania religijnego. Spotykali się oni w hruszniewskim pałacu, w tzw. "czerwonym saloniku", prowadzonym przez obie hrabiny: Kazimierę Florentynę Broel-Plater i Helenę Marię Potulicką. Jednak z początkiem lat trzydziestych kończą się spotkania w "czerwonym saloniku", gdyż właścicielki majątku poczynają mieć kłopoty gospodarcze, spowodowane jego parcelacją zgodnie z reformą rolną oraz częściową licytacją przeprowadzoną przez Towarzystwo Kredytowe Ziemskie. 

Współczesna droga dojazdowa

Podczas II wojny światowej niemieccy okupanci urządzają w pałacu szpital polowy dla żołnierzy Wermachtu, co nie przeszkodziło hrabinie Broel-Plater przyjmować w zabudowaniach gospodarczych uciekinierów z Warszawy i Kresów Wschodnich oraz umożliwić utworzenie na terenie majątku bazy oddziału Armii Krajowej. Wkrótce po wycofaniu się z Hruszniewa Niemców 900 hektarów hruszniewskiego majątku zostało rozparcelowane przez Powiatowy Urząd Ziemski w Siedlcach i oddanych bezrolnym i małorolnym chłopom. W październiku 1944 roku 75-letnia hrabina Broel-Plater została aresztowana i oskarżona o współpracę z AK, tajne nauczanie, a przede wszystkim za "burżuazyjne pochodzenie". Po dwóch dniach przesłuchań została zwolniona z aresztu z poleceniem natychmiastowego opuszczenia swojej siedziby. Wyjechała więc do Warszawy, a potem do Nowej Soli, gdzie mieszkała jej kuzynka, i tam umarła w 1949 roku. Natomiast Helena Maria i Józef Zygmunt Potuliccy opuścili wcześniej Hruszniew i przedostali się na Zachód. Hrabia Potulicki zakończył życie w Stanach Zjednoczonych w 1967 roku, a jego żona - w Anglii, w 1973 roku. 

Tymczasem pałac, gdy nie stało już jego prawowitego właściciela, został kompletnie rozgrabiony przez dawnych fornali, a przedstawiciele władzy ludowej usiłowali zorganizować w nim Państwowy Ośrodek Kultury Rolnej. Ziemię majątku, która nie została rozparcelowana, przejęło Państwowe Gospodarstwo Rolne, a po likwidacji PGR-ów stała się wraz z pałacem własnością Urzędu Gminnego w Platerowie. Założenie pałacowo-parkowe wraz z częścią zachowanych budynków gospodarczych i pewnym areałem gruntów stało się własnością prywatną, ale nowy właściciel nie zamieszkał w pałacu, który stoi pusty i niszczeje.