Przy drodze wiodącej z Białej Podlaskiej przez Wisznice do Parczewa leży nad rzeczką Zielawą wieś Horodyszcze. Jej nazwa wywodzi się od kilku grodzisk istniejących tam we wczesnym średniowieczu. Jedno z nich zapadło się pod ziemię i pozostawiło po sobie wyraźne zagłębienie. Jeśli w tym miejscu ktoś przyłoży do ziemi ucho, usłyszy wyraźne bicie dzwonów, bowiem wraz z grodziskiem zapadła się zbudowana tam niegdyś cerkiew. Tak przynajmniej mówi miejscowa legenda.

Pierwszym znanym właścicielem tej wsi i okolicznych włości był książę Wasyl Połubiński (ok. 1470-1551) herbu Jastrzębiec, namiestnik włodzimierski,  luboszański i teteryński, marszałek hospodarski litewski i starosta mścisławski, ożeniony z księżniczką Oksinią Zasławską (?- przed 1536) herbu Pogoń Litewska, z którą miał dwóch synów: Iwana i Lwa oraz córkę Annę. Młodszy syn Lew zmarł w 1544 roku, zatem nie 

odziedziczył ojcowskich dóbr, natomiast Iwan (1510-1558) był następnym z książąt Połubińskich właścicielem Horodyszczy. Prawdopodobnie to on uzyskał dla nich od króla Zygmunta Augusta prawa miejskie, zabrane w 1875 roku przez senat Królestwa Polskiego z powodu stagnacji i braku perspektyw rozwoju miasta.  Ponieważ Iwan Połubiński nie dochował się potomstwa, Horodyszcze odziedziczyła jego bratanica Maryna Lwowna Połubińska (1530-?), zamężna za Janem Kopciem (1510-1563) herbu Kroje, królewskim dworzaninem, a po jego śmierci w 1563 roku za Stanisławem Naruszewiczem (?-1589) herbu Wadwicz, ciwunem wileńskim oraz kasztelanem mścisławskim i smoleńskim. Marianna Kopciówna  (1560-1612), córka Jana Kopcia i jego pierwszej żony (Maryna Lwowna Połubińska była żoną drugą) odzyskała Horodyszcze od Stanisława Naruszewicza po długotrwałym procesie sądowym i wniosła je w wianie Kasprowi Dembińskiemu z Dembian (1550-1620) herbu Rawicz, podkomorzemu mielnickiemu i rotmistrzowi królewskiemu, stając się jego żoną w 1580 roku. Najstarsza spośród trzech córek Marianny i Kaspra Dembińskich, Dorota (1580-?) otrzymała w posagu Horodyszcze i wniosła je Aleksandrowi Koniecpolskiemu (?-1625) herbu Pobóg, podkomorzemu sieradzkiemu, wychodząc za niego w 1600 roku.

XIX-wieczna kapliczka przy drodze prowadzącej do pałacu

Po śmierci Aleksandra Koniecpolskiego Horodyszcze zostały przekazane Mikołajowi Firlejowi (1588-1635) herbu Lewart, kasztelanowi wojnickiemu, staroście lubelskiemu i wojewodzie sandomierskiemu, żonatemu z Reginą Oleśnicką (1572-1631) herbu Dębno. Odziedziczył je syn Mikołaja i Reginy Firlejów, Zbigniew (1613-1649), podobnie jak ojciec starosta lubelski. Ożenił się z księżną Anną Wiśniowiecką i miał z nią syna, Mikołaja Andrzeja (1630-1678), również starostę lubelskiego, ale nie jemu przekazał Horodyszcze, lecz swojej siostrze, Elżbiecie (1625- po 1650), która ze swoim drugim mężem, Andrzejem Rysińskim (1621-?) herbu Leszczyc miała jedyną córkę Annę. Anna Rysińska (1647-1697) otrzymała Horodyszcze jako posag i wychodząc za mąż (prawdopodobnie w 1670 roku) za Andrzeja Potockiego z Podhajec (1630-1691) herbu Pilawa (Srebrna), wniosła je do rodziny Potockich. W 1779 roku w wyniku podziałów rodzinnych Horodyszcze otrzymał Jerzy Michał  Potocki (1753-1801), starosta tłumacki, żonaty po raz pierwszy z Barbarą Brzostowską, a po raz drugi z Teklą Jabłonowską (1765-1820) herbu Prus III. Prawdopodobnie to druga żona sprzedała Horodyszcze po śmierci męża hrabiowskiej rodzinie Butlerów. 

Klasycystyczny pałac z pierwszej połowy XIX wieku

W 1809 roku właścicielem majątku Horodyszcze stał się Jan Dionizy Frankowski (1777-1840) herbu Prus I, syn Józefa Frankowskiego, szambelana królewskiego, żonaty z Eleonorą Sierakowską (1790-1840) herbu Ogończyk. W 1818 roku przekazał te włości synowi Julianowi, który w 1825 roku zbudował tam klasycystyczny pałac, zaprojektowany przez Antoniego Corazziego. Na planie prostokąta stanął murowany z cegły, otynkowany, dwukondygnacyjny, siedmioosiowy budynek, pokryty czterospadowym, wysokim, gładkim dachem.

Wgłębny portyk

Na osi elewacji frontowej powstał wgłębny portyk, z czterema jońskimi kolumnami w wielkim porządku, nad których kapitelami górowała ścianka attykowa z półkolistym, ogzymsowanym frontonem, zawierającym herb rodu Frankowskich. Główne drzwi wejściowe znalazły się pod portykiem. Jońskie pilastry oddzieliły je od dwóch okien zamkniętych półkoliście. Na drugiej kondygnacji portyku utworzono szeroki balkon, otoczony żeliwną balustradą, na który można było wejść z wnętrza pałacu przez trzy porte-fenêtre.

Reliefowa dekonarcja

Na osiach skrajnych elewacji frontowej znalazły się dwa pseudoryzality o boniowanych narożach, z prostokątnym oknem na parterze i zamkniętym półkoliście na piętrze. Z obu stron tego wyższego okna wykonano reliefy przedstawiające uskrzydlonych geniuszy.

Elewacja ogrodowa

Elewację ogrodową ozdobił półkolisty ryzalit nakryty spłaszczoną kopułą, z czterema jońskimi półkolumnami osadzonymi na wysokich cokołach, dźwigającymi gładkie belkowanie, zwieńczone gzymsem wspartym na kroksztynach. Po bokach podwójnych drzwi wyjściowych znalazły się dwa duże, prostokątne okna, zaś na drugiej kondygnacji, zarówno środkowe porte-fenêtre, jak i dwa boczne okna, które udekorowano podokiennymi płycinami z maskami lwów, zostały zamknięte półkoliście. 

Ryzalit elewacji ogrodowej

Pięcioosiowe elewacje boczne otrzymały wybitnie wydatne ryzality trapezoidalne, pokryte boniami na parterze. Okna na pierwszej kondygnacji miały kształt kolisty i półkolisty, na drugiej natomiast - prostokątny. 

Elewacja boczna

Główne drzwi wejściowe prowadziły do obszernego hallu, za którym w środku traktu ogrodowego znajdował się, zajmując półkolisty ryzalit, owalny salon. Jego sufit podpierały cztery czworoboczne kolumny. Drzwi w obu ścianach bocznych, ujęte parami kolumn doryckich, prowadziły do dwóch pokoi z każdej strony, tworzących razem jeden ciąg amfiladowy. Po obu stronach hallu, w którym mieściła się po prawej stronie obszerna wnęka, zaś po lewej - klatka schodowa, usytuowano dwa duże pokoje. Między traktem frontowym i ogrodowym był jeszcze trzeci trakt - środkowy - złożony z sześciu pomieszczeń. 

Na piętrze, nad salonem owalnym znalazła się sala balowa, a nad hallem - obszerny salon. Po bokach obu tych pomieszczeń utworzono kilka saloników bogato dekorowanych. Ściany sali balowej wieńczył gzyms wsparty na kroksztynach, a lustrzany sufit ozdobiła palmeta. Drzwi w obu ścianach bocznych zostały oflankowane kolumnami korynckimi, a ich nadproża pokryto stiukowymi rozetami i palmetami. Bawialnię ogrzewał kominek z marmuru kararyjskiego ozdobiony girlandami roślinnymi, spływającymi z medalionu przedstawiającego antycznego herosa.  Ściany saloników bocznych pokryły polichromie,  na sufitach zaś, wspartych na fasetach i wydatnych gzymsach, znalazły się stiukowe rozety. Również stiukowe fryzy w postaci panoplii stanowiły dekorację nadproży. Na jednym z przejść łączących dwa saloniki na piętrze znalazła się nawet para czworograniastych kolumn z popiersiami kariatyd.

Julian Frankowski (1810-1875) ożenił się w 1844 roku z Natalią Sosnkowską (1823-1893) herbu Godziemba. Małżeństwo to doczekało się jednej tylko córki, Anny (1845-?), która odziedziczyła ojcowskie dobra i wniosła je do rodu Horodyskich, wychodząc w 1866 roku za mąż za Juliana Horodyskiego (1831-?) herbu Korczak.  Julian i Anna z Frankowskich Horodyscy też mieli tylko jedną córkę, Marię Ignację (1871-1952), która w 1902 roku wyszła za mąż za Aleksandra Romualda Jackowskiego (1869-1949) herbu Gozdawa, adwokata, absolwenta Uniwersytetu Warszawskiego, doktora prawa. Już po zawarciu małżeństwa Aleksander Jackowski został kierownikiem Katedry Prawa Handlowego w Wyższej Szkole Handlowej w Warszawie, członkiem senatu akademickiego, prorektorem i rektorem tej uczelni. Nie miał więc czasu zajmować się majątkiem w Horodyszczach - być może został on wydzierżawiony. Natomiast podczas II wojny światowej horodyski majątek znalazł się pod administracją okupantów niemieckich. Po zakończeniu wojny pałac zajęła szkoła rolnicza, później stał się wielorodzinnym budynkiem mieszkalnym. Spowodowało to znaczną jego dewastację. Obecnie jest własnością prywatną, ale stoi opustoszały, a tablica umieszczona przed portykiem oznajmia, iż zostaje wystawiony na sprzedaż.