W powiecie łosickim, 19 km na północ od Łosic, na południowym, wysokim brzegu Bugu rozłożyła się wieś Mężenin. Istniała ona już w końcu XVI wieku, a jej nazwa pochodzi od nazwiska Mężeński. W owym czasie bowiem Jan, Leonard i Piotr Mężeńscy władali po części położonymi tam ziemiami. W 1689 roku posesorem Mężenina łącznie z Hruszniewem, Górkami i Falatyczami został Wiktoryn Kuczyński (1668-1737) herbu Ślepowron, podstarosta drohicki, a w późniejszych latach kasztelan podlaski, właściciel licznych włości leżących w bliższych i dalszych okolicach. W tym czasie istniała już w Mężeninie przystań na Bugu, umożliwiająca wywóz zboża na sprzedaż aż do Gdańska lub przywóz z Wołynia, gdy nieurodzaj dotknął nadbużańskie ziemie.

Zniszczona brama wjazdowa

Po Wiktorynie Kuczyńskim dobra te odziedziczył jego syn, Leon Michał Maciej (1716-1777), a następnie wnuk - Feliks (1750-1814), ostatni cześnik podlaski. W początkach XIX wieku właścicielem Mężenina został Michał Kobylski (1770-?) sędzia pokoju powiatu łosickiego, żonaty z Magdaleną Radziszewską (1780-?), dzierżawca, a później burmistrz miasteczka Sarnaki.

Opuszczony pałac w Mężeninie

Prawdopodobnie to on zbudował dla siebie zachowany do dzisiaj pałac w Mężeninie, bowiem istniał on już w 1877 roku, kiedy mężeniński majątek nabył Jan Jundziłł (1802-1878) herbu Łabędź, żonaty z Zofią Frankowską (1816-1889) herbu Prus I. Po śmierci Jana Jundziłła folwark w Mężenine należał do jego synów. Liczył on wówczas około 800 hektarów ziemi, a na jego zabudowania gospodarcze składało się pięć budynków murowanych i trzy drewniane, a do tego jeszcze dwa murowane ośmioraki i drewniana rządcówka. 

Elewacja ogrodowa pałacu

Pałac otoczony był przez park mający charakter krajobrazowy, schodzący tarasami w kierunku Bugu. Wiekowy starodrzew uzupełniany był nowymi nasadzeniami, których nie dokonywano po stronie północnej pałacu, umożliwiając z jego okien oglądanie doliny rzeki. Liczne aleje, przechodzące płynnie jedna w drugą, pozwalały na przyjemne spacery po rozległym parku.

Wiekowy dąb

W 1902 roku folwark ten przeszedł w ręce byłego poszukiwacza złota na Uralu, Tatarzyńskiego. Niestety, zdobyte tam pieniądze szybko się rozeszły i w 1911 roku Bank Ziemiański w Lublinie przejął mężeniński majątek za niespłacone długi. Podczas pierwszej wojny światowej, a dokładniej w latach 1915-1918 majątkiem zarządzali niemieccy okupanci, a po zakończeniu wojny znowu przejął go lubelski Bank Ziemiański. Przeprowadzona w latach 1920-23 reforma rolna spowodowała parcelację gruntów. Działki po 15 hektarów ziemi ornej otrzymało 19 rolników, natomiast 49-hektarową resztówkę i zespół pałacowo-parkowy z zabudowaniami gospodarczymi wydzierżawiono Ludwikowi Prażmowskiemu. Dzierżawca ten był właścicielem fabryki włókienniczej w Białej Podlaskiej i nie miał czasu zajmować się nowo pozyskanym majątkiem, zlecił więc jego prowadzenie swojemu bratu Józefowi. Dzierżawa ta zakończyła  się w 1925 roku, kiedy to lubelski Bank Ziemiański sprzedał ten fragment dawnego folwarku Towarzystwu Teozoficznemu z Warszawy, będącego lożą masońską o nazwie "Wszechświatowe Zjednoczone Wolnomularstwo Polskie". W pałacu utworzono Ośrodek Kultury Rolnej, który organizował odczyty i prelekcje na temat nowoczesnego rolnictwa i ogrodnictwa oraz spotkania z wybitnymi specjalistami w tych dziedzinach. W pałacowym parku postawiono kilkanaście chatek zrobionych z trzciny i gliny dla pensjonariuszy, będących członkami i sympatykami towarzystwa, którzy zjeżdżali tutaj każdego lata w liczbie dochodzącej do dwustu.  Można było wśród nich spotkać generała Władysława Sikorskiego, generała Aleksandra Litwinowicza - głównego intendenta Wojska Polskiego, generała Michała Tokarzewskiego-Karasewicza - jednego z późniejszych twórców Podziemnego Państwa Polskiego i komendanta głównego Związku Walki Zbrojnej, Janusza Korczaka, który nadzorował kolonie organizowane dla wiejskich dzieci. Stałą bywalczynią była Wanda Wasilewska, która w latach 1936-1937 napisała tutaj słynną swego czasu książkę "Ziemia w jarzmie" i stąd potajemnie udała się do uwielbianego przez siebie ZSRR. 

Pałacowy park przypomina dzisiaj dziko rosnący las

W 1936 roku pałac strawił pożar. Po jego odbudowie, a właściwie przebudowie, stracił pierwotny wygląd i stał się budowlą bezstylową. Podczas II wojny światowej budynek pałacowy nie został zniszczony. Zaraz po zakończeniu działań wojennych  przejął go Wojewódzki Związek Gminnych Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" w Warszawie i wkrótce przekazał Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Warszawie, która urządziła w nim ośrodek wczasowo-kolonijny, stawiając jeszcze w parku dwa baraki. W 1965 roku umieszczono w pałacu szkołę podstawową. Dziesięć lat później przejęła go Milicja Obywatelska, a właścicielami całego zespołu pałacowo-barkowego były kolejno komendy wojewódzkie MO w Warszawie, Siedlcach i Białej Podlaskiej. Ta ostatnia  przekazała go w początkach lat 90. ubiegłego wieku Urzędowi Gminnemu w Platerowie. Wszystkie te instytucje nie troszczyły się zupełnie o powierzony im obiekt zabytkowy i obecnie pałac jest całkowicie zdewastowany, a park przypomina dziko rosnący las.