W XVI wieku dzisiejsza wieś Roskosz nazywała się Hrud i była folwarkiem wchodzącym w skład włości bialskich należących do Radziwiłłów. Kiedy w czerwcu 1658 roku Katarzyna Sobieska (1634-1694), siostra króla Jana III Sobieskiego, została żoną Michała Kazimierza Radziwiłła (1635-1680), kasztelana wileńskiego i hetmana polnego litewskiego, upodobała sobie ten folwark i poleciła zbudować w nim letnią rezydencję. W krótkim czasie wzniesiono tam niewielki pałacyk, otoczony czterokwaterowym ogrodem włoskim. Nie wiemy, jak on wyglądał, ale musiał robić nie byle jakie wrażenie, skoro nazwano go - a potem i całą wieś - Roskoszą. Podupadł jednak znacznie po śmierci jego inicjatorki, bowiem jej syn, Karol Stanisław (1669-1719), dziedzic dóbr bialskich, zajął się głównie rozbudową zamku w Białej Radziwiłłowskiej, a jego następcy również nie przejawiali zainteresowania Roskoszą. 

Kiedy właścicielem bialskiego majątku był Dominik Hieronim Radziwiłł, pułkownik wojska polskiego, wyłączył z niego Roskosz i odprzedał ją w 1807 roku swojemu przyjacielowi, Teodorowi Michałowskiemu, również oficerowi wojska polskiego. Do tej transakcji miało dojść w Wiśniowcu koło Krzemieńca, podczas równoczesnego zawierania związków małżeńskich przez księcia Dominika Radziwiłła (1786-1813) z Elżbietą Mniszchówną (1790-1828) herbu Kończyc i Teodora Michałowskiego(1784-1852) herbu Jasieńczyk z Ludwiką z Kamieńskich (1780-1857) herbu Topór, córką generała Michała Ignacego Kamieńskiego.

Pałac w Roskoszy - widok z podjazdu

Młodzi małżonkowie zamieszkali w starym pałacyku, wzniesionym jeszcze przez Katarzynę z Sobieskich Radziwiłłową, ale po pewnym czasie nowy właściciel postanowił wybudować nową rezydencję. W pierwszych latach czwartej dekady XIX stulecia wyrósł - zaprojektowany przez Franciszka Jaszczołda - neogotycki pałacyk. Stanął na planie prostokąta, z piętrową częścią środkową i parterowymi skrzydłami bocznymi. Pokrył go dach czterospadowy, a dwuspadowy nad częścią środkową, nad którą górowała kwadratowa wieża, zwieńczona krenelażem. Ryzality rzekome znacznie urozmaiciły elewację frontową, ogrodową i boczną. Jak wyglądał pseudoryzalit elewacji bocznej, możemy zobaczyć na rysunku Stanisława Antoszewicza, zamieszczonym w "Tygodniu Ilustrowanym" w 1876 roku.

 

Elewacja boczna pałacu na rysunku zamieszczonym w Tygodniu Ilustrowanym w 1876 roku

Zamknięty on został łukiem ostrym, takimi samymi łukami zamknięto dwa porte-fenêtry wychodzące na parterze na półkolisty taras, otoczony murowanym ogrodzeniem. Na piętrze trzy znacznie mniejsze porte-fenêtry, również zamknięte ostrymi łukami, umożliwiały wyjście na balkon zawieszony nad tarasem.

 

Wygląd elewacji bocznej w 2018 roku

Ryzalit rzekomy elewacji frontowej, o boniowanych narożach zwieńczony został trójkątnym, ogzymsowanym szczytem, przebitym półkolistym okulusem. W jego kondygnacji parterowej znalazły się między dwoma wąskimi oknami drzwi wejściowe zamknięte oknem półkolistym. Kondygnację piętrową, oddzieloną od parteru wydatnym gzymsem, zaopatrzono w podwójne okno tworzące duży kwadrat. Po bokach tego ryzalitu utworzono jeszcze niezbyt wydatne pseudoryzality parterowe, oflankowane pilastrami, posiadające po jednym oknie zamkniętym półkoliście. Przed tą wyróżnioną ryzalitami pozornymi częścią elewacji frontowej zbudowano szeroki, ogrodzony po bokach murkiem taras, na który wchodziło się po równie szerokich, czterostopniowych schodach. 

 
 Elewacja ogrodowa

Podobny taras utworzono również przed elewacją ogrodową, której środkową część stanowił także dwukondygnacyjny ryzalit rzekomy zwieńczony ścianką attykową ze szczytem schodkowym. Zarówno na pierwszej, jak i drugiej kondygnacji znalazły się po trzy porte-fenêtry oddzielone od siebie pilastrami. Te na piętrze pozwalały wyjść na szeroki balkon otoczony żeliwną balustradą, parterowe zaś prowadziły na taras. 

Pseudoryzalit elewacji ogrodowej

Każda z długich elewacji części parterowych została podzielona pilastrem na dwa segmenty. W skrajnym znalazło się jedno okno prostokątne, w przyśrodkowym - podwójne okno w kształcie kwadratu.

Stajnie cugowe

Oprócz wzniesienia pałacowej siedziby i przekształcenia barokowych ogrodów w krajobrazowy park Teodor Michałowski rozbudował część gospodarczą majątku. Powstały nowe chlewnie, obory, ptaszarnie, stajnie, browar, młyn, spichlerz postawiony na drewnianych palach, mały lamus, lodownia, kuchnia w oddzielnym, drewnianym budynku.

Elewacja boczna stajni

Dziedziczką Roskoszy została jedyna córka Ludwiki i Teodora Michałowskich, Izabela (1812-1888), która w 1843 roku wyszła za mąż za hrabiego Jana Łubieńskiego (1786-1878) herbu Pomian, co spowodowało dalszy rozwój majątku. Małżonkowie Łubieńscy założyli bowiem rozległe sady jabłoniowe, przynoszące im duże dochody. Kolejną właścicielką roskoszowych dóbr została jedyna córka Izabeli i Jana Łubieńskich, Ludwika (1845-1928), która wychodząc za mąż we wrześniu 1873 roku za hrabiego Władysława Mielżyńskiego (1848-1907) herbu Nowina, wniosła mu w wianie te dobra. 

Aleja dojazdowa

Władysław Mielżyński spowodował pewne zmiany w wyglądzie budynku pałacowego, wykorzystując do tego celu projekt Władysława Marconiego. Pewna przebudowa dotyczyła też wnętrza pałacu, które miało układ dwutraktowy, ale niezbyt regularny. Główne drzwi wejściowe prowadziły do hallu, za którym mieścił się duży salon z wyjściem na ogrodowy taras. Po lewej stronie hallu znajdowały się jednobiegowe schody biegnące na piętro, po prawej zaś - izba kredensowa, w której również były schody, ale prowadzące na piętro spiralnie. Na prawo od salonu usytuowano jadalnię, na lewo natomiast - mały salonik. Na parterze znajdował się jeszcze gabinet oraz pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze, na piętrze zaś pokoje gościnne.

 

W pałacowym parku

Ludwika i Władysław Mielżyńscy mieli sześcioro dzieci. Dziedziczką Roskoszy została najmłodsza córka, Helena (1886-1958), która w kwietniu 1914 roku wyszła za mąż za Aleksandra Karskiego (1886-1950) herbu Boleścic. Wkrótce wybuchła I wojna światowa, podczas której i tuż po jej zakończeniu pałac został dwukrotnie splądrowany. Nie mniej w okresie międzywojennym można było w nim zobaczyć stylowe umeblowanie. W salonie znajdował się biedermeierowski komplet wypoczynkowy, fortepian, pokryte mahoniowym fornirem szafy biblioteczne, zawierające około 2 tysiące książek jednolicie oprawionych, ze złoconymi tytułami. Przeważały wśród nich XIX-wieczne powieści napisane w języku polskim i francuskim. Na ścianach wisiały duże lustra w bogato zdobionych ramach oraz kilka obrazów, a wśród nich dzieło Wojciecha Kossaka przedstawiające konie. Stał tam jeszcze marmurowy posąg Afrodyty naturalnej wielkości oraz palma kencja Forstera niezwykle wyrośnięta. W jadalni znalazły się  masywne meble, wykonane z czarnego dębu, wydobytego ze starorzeczy Bugu. W gabinecie przeważały trofea myśliwskie i broń służąca do polowań, a w saloniku na marmurowym kominku stał niezwykle cenny zegar, wykonany z brązu w Paryżu w 1820 roku. Nic dziwnego, że mimo poprzednich grabieży, wyposażenie siedziby Karskich przedstawiało się niezbyt ubogo, bowiem ich majątek obejmował 1769 hektarów.

Kiedy nastała okupacja niemiecka, Karski nadal gospodarzył w Roskoszy i nawet kupił traktor potrzebny do prac polowych. Ale kiedy nastali sowieci, został aresztowany i wywieziony na Syberię. Tymczasem jego majątkiem administrował Zarząd Nieruchomości Ziemskich w Lublinie, by w 1949 roku przekazać go Państwowemu Gospodarstwu Rolnemu. W pałacu mieściła się początkowo szkoła podstawowa, a po 1949 roku - administracja PGR i przedszkole, które po pewnym czasie zostało zlikwidowane, a zwolnione pomieszczenia przeznaczono na mieszkania dla pracowników PGR. W 1975 roku część założenia parkowo-pałacowego przejął Wojewódzki Ośrodek Postępu Rolniczego, który prowadził tu między innymi pasiekę. W 1999 roku Ochotnicze Hufce Pracy stały się właścicielem całego założenia i przeprowadziły restauracje jego obiektów oraz modernizację parku przed powołaniem do życia Europejskiego Centrum Kształcenia i Wychowania OHP, które stało się miejscem spotkań młodzieży, nauczycieli i działaczy samorządowych krajów europejskich, pełniąc jednocześnie funkcje kulturotwórcze i integracyjne dla miejscowej społeczności.