W sąsiedztwie Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego i Puszczy Sterdyńskiej, w dolinie Czarnej Strugi leży gminna wieś Ceranów. Jej nazwa pochodzić ma od kaczek cyranek, gnieżdżących się na pobliskich mokradłach. Pierwotnie nazywała się Czyranowo, potem Czeranowo i Ceranowo, a jeszcze wcześniej - Kadłuby Podborne. Ta ostatnia nazwa wzięła się od starych, spróchniałych drzew, których w tej okolicy było mnóstwo, a które nazywano kadłubami.

Pierwszymi znanymi właścicielami Ceranowa byli Niemirowicze herbu Jastrzębiec, wywodzący się z litewskiego rodu Niemirów. Protoplastą tego rodu był Jan Niemira z Wsielubia, namiestnik połocki i koniuszy wielkiego księcia litewskiego Witolda, uczestnik obrad Unii Horodelskiej, w wyniku której włączony został między innymi do polskiej wspólnoty heraldycznej. Jego adopcji do herbu Jastrzębiec dokonał biskup krakowski i kanclerz koronny, Wojciech Jastrzębiec. Kazimierz Jagiellończyk nadał ceranowskie włości synowi Jana Niemiry, Janowi Niemirowiczowi (ok.1410-przed 1465), marszałkowi hospodarskiemu. 

Pierwsze wzmianki o Ceranowie w dokumentach pochodzą z 1465 roku. Wtedy to Małgorzata Niemirowiczowa, wdowa po Janie Niemirowiczu nadała niejakiemu Tymoszowi cyranowskie wójtostwo. Córka Małgorzaty i Jana Niemirowiczów, Katarzyna, wychodząc za mąż za Piotra Kiszkę Strumiłło (?-1486) z Ciechanowca herbu Dąbrowa, starostę drohickiego, wniosła mu w wianie ceranowski majątek, a w 19 lat po śmierci męża zapisała go synowi Mikołajowi. W 1508 roku Mikołaj Kiszka zmarł bezpotomnie, a Ceranów przypadł trzem jego siostrom: Petroneli - mającej za męża kniazia Michała Glińskiego, Barbarze - wydanej za mąż za chorążego wiłkomirskiego, Wojciecha Stankowicza i Jadwidze - zamężnej za Jerzym Raczko, sędzią bielskim. W późniejszych latach majątek ten często przechodził z rąk do rąk i należał między innymi do Glińskich, Bokijów-Kołyskich, Gałązkowskich, Maruszewskich, Suchodolskich, Hornowskich, Bujalskich, Czarnieckich.

Pałacyk w Ceranowie

 

W 1856 roku kupił go właściciel leżącej po sąsiedzku Sterdyni, Ludwik Górski (1818-1908) herbu Bożawola, żonaty z Pauliną Ludwiką Emilianą Krasińską (1816-1893) herbu Ślepowron. Chociaż mieszkał on w Sterdyni w pięknym pałacu i zajmował się przede wszystkim tamtejszym majątkiem, postanowił zbudować również w Ceranowie pałacową siedzibę. Zaprojektował ją Bolesław Paweł Podczaszyński i w 1877 roku, w miejscu, gdzie istniał dwór poprzednich właścicieli, stanął niewielki pałacyk.

Elewacja ogrodowa pałacu

Był to budynek murowany z cegły, otynkowany, z parterowym, siedmioosiowym korpusem głównym i dwoma skrajnymi, piętrowymi ryzalitami, o dwuosiowej elewacji frontowej i ogrodowej oraz trzyosiowej elewacji bocznej. Wejście główne usytuowano w osi części środkowej, poprzedził je kolumnowy portyk. Naroża ozdobiły bonie, prostokątne oka otrzymały wydatne obramienia i proste naczółki. Podokapowy gzyms wsparto na kroksztynach.

Wejście główne Wejście boczne

Pałac otoczył park i ogród owocowo-warzywny o łącznym obszarze 5,5 ha. Jego obrzeżem poprowadzono lipową aleję dojazdową. Przed elewacją frontową znalazły się klomby i rabaty kwiatowe oraz trawniki poprzedzielane alejkami. Od strony zachodniej wykopano stawy, do których doprowadzono wodę z Czarnej Strugi. Po pewnym czasie zaczęto hodować w nich ryby.

Pałacowy park

Podobnie jak w Sterdyni, również w Ceranowie Ludwik Górski gospodarzył bardzo efektywnie. W 1859 roku sprowadził z Warszawy siostry zakonne felicjanki, aby przy ich pomocy podnieść poziom oświaty wśród włościan. Założyły one ochronkę, ale była to właściwie szkoła, do której uczęszczało ponad 100 chłopskich dzieci. Wieczorami w tych samych klasach uczyli się czytać i pisać ich rodzice. Niestety, już po pięciu latach władze carskie skasowały Zgromadzenie Sióstr Felicjanek i z początkiem 1865 roku opuściły one Ceranów.

Aleja dojazdowa

Ludwik i Paulina Górscy ufundowali kościół, który stanął w Ceranowie w 1875 roku. Zaprojektowali go Bolesław Podczaszyński i Zygmunt Kiślański w stylu neogotyckim. Znalazła się w nim krypta grobowa, w której spoczęli fundatorzy kościoła.

Kościół ufundowany przez Ludwika i Paulinę Górskich

 

Ludwik i Paulina Górscy zmarli bezpotomnie, a ceranowski majątek zapisali bratankowi i chrześniakowi Ludwika, Franciszkowi Górskiemu (1858-1904), synowi Stanisława i Heleny z Mężyńskich, ożenionemu w 1899 roku z Zofią Komarówną z Bejsagoły (1869-1916) herbu własnego. Franciszek Górski zrezygnował z kariery naukowej i wojskowej, żeby właściwie gospodarzyć na podarowanym majątku. Natomiast jego żona Zofia utworzyła ochronkę dworską dla dzieci włościan, w której uczyły się one czytać i pisać oraz miały zajęcia świetlicowe. Dla dorosłych zaś zorganizowała w pałacu kursy, prowadzone na tak wysokim poziomie, że nazwano je ”Uniwersytetem Ceranowskim". Wspomagała też najbiedniejszych mieszkańców Ceranowa, karmiąc ich, wyposażając w ubrania i łożąc na ich leczenie.

Zofia i Franciszek Górscy mieli córkę Annę, która zmarła w 1900 roku w wieku 10 lat oraz dwóch synów: Józefa Ludwika Stanisława (1891-1961) i Ludwika Kazimierza Antoniego (1894-1945). Ceranowski majątek odziedziczył starszy syn, który w 1926 roku poślubił Katarzynę Turno (1904-1974) herbu Kotwice, a w 1931 roku - Janinę Wincentynę Goldstand (1905-1991), córkę bankiera żydowskiego pochodzenia, ale polskiego dyplomatę - konsula Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie. Ani jedna, ani druga żona nie dała mu potomstwa, został więc ostatnim dziedzicem ceranowskich włości, które pod jego kierunkiem świetnie prosperowały. Jak napisał w pamiętniku "Na przełomie dziejów", kochał Ceranów miłością fanatyczną i bezgranicznym przywiązaniem. I dlatego zrezygnował z kariery wojskowej i dyplomatycznej, mimo że miał już w tych dziedzinach pewne osiągnięcia. Podczas I wojny światowej walczył z Niemcami w szeregach armii francuskiej w stopniu podporucznika i odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Legii Honorowej, Krzyżem Wojennym ze Złotą Gwiazdą, Krzyżem św. Jerzego, a po wojnie pełnił obowiązki attache wojskowego przy poselstwie Rzeczypospolitej w Londynie. Po dwóch latach zrezygnował jednak z tego stanowiska i wrócił do Ceranowa, by zostać ziemianinem. I prowadził swoje ziemskie gospodarstwo o powierzchni 2150 hektarów na nieporównywalnym z sąsiadami wysokim poziomie, dopóki we wrześniu 1939 roku sowieccy żołnierze nie zjawili się w jego majątku. Jak to w ich zwyczaju było, splądrowali pałac, księgozbiór utopili w stawie, ogołocili budynki gospodarcze, uprowadzili żywy inwentarz. Dobrze, że chociaż gospodarz uszedł z życiem. Podczas okupacji niemieckiej Józef Ludwik Górski w miarę normalnie gospodarzył, podpisał bowiem volkslistę. Nie zrobił tego jednak z własnej woli, lecz na polecenie lokalnego dowództwa Armii Krajowej. Dzięki temu mógł dawać schronienie żołnierzom AK i udzielać im informacji o ruchach niemieckich oddziałów. W pewnym okresie doszło nawet do takiej kuriozalnej sytuacji, że w jednej części pałacu stacjonował Wehrmacht, a w drugiej przebywali AK-owcy.

Tablica upamiętniająca Ludwika Górskiego

Po wojnie, w 1946 roku, dawny majątek Górskich stał się Państwowym Gospodarstwem Rolnym. W marcu 1951 roku ktoś podpalił pałac i pożar zniszczył go w dużym stopniu. Odbudowa trwała cztery lata. W jej wyniku podwyższono część środkową pałacowego budynku o jedną kondygnację i przeznaczono go na Dom Dziecka dla dzieci kolejarzy. Obecnie mieści się w nim Zespół Szkół im. Ludwika Górskiego, w skład którego wchodzą publiczna szkoła podstawowa i publiczne gimnazjum.