W sercu Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego, na prawym brzegu Liwca, w odległości kilkunastu kilometrów od jego ujścia do Bugu odżył w 2008 roku niszczony przez długie lata zabytkowy pałac. Dewastowany był przez dziesiątki, jeśli nie setki ludzi, a podniósł się  z ruin za sprawą jednego właściwie człowieka. Tym człowiekiem jest Władysław Grochowski, właściciel deweloperskiej firmy Arche SA.

Pałac w Łochowie - widok z podjazdu

Początki pałacu w Łochowie datują się na rok 1830. Wtedy to właściciel łochowskiego majątku, Józef Gabriel Hornowski (1801-1870), herbu Korczak, żonaty z Marią Schaaf (1808-1887), herbu Topór, zbudował tuż nad brzegiem Liwca niewielki dwór. Był to budynek drewniany, parterowy, ozdobiony czterokolumnowym portykiem.  Stał jednak zbyt blisko rzeki, na podmokłym brzegu, który zaczął się zapadać. Zmusiło to właściciela do wzniesienia nowej siedziby, w większej odległości od Liwca. Zaprojektował go w stylu neogotyckim znany architekt warszawski, profesor Szkoły Sztuk Pięknych, Bolesław Paweł Podczaszyński, który kierował też budową, prowadzoną w latach 1852-1854.

Elewacja ogrodowa

Powstał budynek parterowy, wzniesiony z cegły na planie wydłużonego prostokąta, z obustronnymi ryzalitami na skrajnych osiach, zwieńczonymi trójkątnymi szczytami. Pośrodku pięcioosiowego korpusu głównego znalazł się trzeci ryzalit, również trójosiowy i zakończony trójkątnym szczytem, wystającym ponad część parterową. Poprzedzał go portyk, w którym dwie smukłe, żeliwne kolumny dźwigały blaszany daszek ponad głównymi drzwiami wejściowymi. Prowadziły one do obszernego hallu. Rzucała się tam w oczy pokaźna, oszklona szafa biblioteczna z bogatym księgozbiorem. Pod ścianami stały stylowe krzesła i kanapki, nad którymi wisiały obrazy i jelenie poroża. Z hallem sąsiadowała równie obszerna jadalnia, z długim stołem pośrodku, otoczonym dużą liczbą dębowych krzeseł. Pod jedną ze ścian znalazła miejsce duża gdańska szafa, na której pyszniły się trzy fajansowe wazony z Delft, z ręcznie malowanymi zdobieniami w kolorze niebieskim. Pod inną ścianą głośno tykał stojący zegar gdański, wymagający nakręcenia tylko raz do roku. Jeszcze innym gdańskim meblem, bardzo użytecznym w jadalni, był wyszukanie ozdobiony prasulec na serwety.

Po drugiej stronie hallu znajdował się salon ogrzewany przez kominek, a wyposażony w mahoniowe meble i wielkie lustra na ścianach. Z salonu można było bezpośrednio wejść do ogrodu zimowego, w którym rosły nie tylko rośliny kwiatowe, ale również krzewy, a nawet drzewa sprowadzone z ciepłych krajów. Niektóre z nich, posadzone w wielkich donicach, wynoszono latem do parku. Wiosną w ogrodzie zimowym odprawiane były nabożeństwa majowe przed figurą Matki Boskiej z Lourdes ustawioną wśród drzew. W trakcie frontowym usytuowany był jeszcze gabinet pana domu i sala muzyczna.

W pałacowym parku

W trakcie ogrodowym pomieszczenie tuż za hallem przeznaczone zostało na pokój bilardowy. Z jednej jego strony znajdował się salonik, pokój pani domu oraz sypialnia, z drugiej natomiast pokoje trzech córek. Synowie, których było czterech, otrzymali, kiedy podrośli, pokoje na poddaszu. Z pokoju bilardowego, saloniku i pokoju pani domu można było bezpośrednio wyjść na taras znajdujący się przed elewacją ogrodową, na którym stanął portyk o sześciu żeliwnych kolumnach, identycznych jak w portyku frontowym. Rozciągał się z niego widok na rozległy park z licznymi alejkami i ścieżkami, biegnącymi w jego głąb i w kierunku płynącego w pobliżu Liwca.

Wyspa poetów i pisarzy

Jeszcze w starej siedzibie Hornowskich częstym gościem bywał Cyprian Kamil Norwid, mieszkający w pobliskim Laskowie Głuchach. Babka poety, Anna z Sobieskich Zdzieborska była siostrą Józefy Honoraty z Sobieskich Hornowskiej, matki właściciela Łochowa, nic więc dziwnego, że kilkunastoletni Cyprian odwiedzał swoich krewnych, zwłaszcza gdy w 1835 roku zmarł jego ojciec, a matka już nie żyła od jedenastu lat. Być może jego pierwsze, młodzieńcze wiersze powstały właśnie tam, nad Liwcem, w pałacowym parku.

Cyprian Kamil Norwid na wyspie poetów i pisarzy

Po śmierci Józefa Gabriela Hornowskiego w 1870 roku łochowskie dobra przejął jego syn, Józef Włodzimierz (1841-1898), który w 1872 roku ożenił się z Łucją Dunin Borkowską (1852-1921), herbu Łabędź. Młodzi małżonkowie próbowali gospodarzyć w Łochowie, ale nie bardzo to im wychodziło, więc przekazali majątek na zasadzie działów rodzinnych siostrze Józefa Włodzimierza, Stefanii (1843-1888) i jej mężowi, Medardowi Downarowiczowi.

 Tablice upamiętniające poetę Cypriana Norwida  i właściciela pałacu Medarda Downarowicza

Medard Stanisław Downarowicz (1840-?), herbu Przyjaciel, wziął udział w powstaniu styczniowym i po jego upadku został zesłany do Wiatki. Tam zaprzyjaźnił się z Michałem Elwiro Andriollim, również powstańcem styczniowym, słynnym w późniejszych latach malarzem i ilustratorem książek . Kiedy obaj wrócili z zesłania i Downarowicz osiadł po ożenku w Łochowie, Adriolli odwiedzał go w tamtejszym pałacu. Próbował tam uwodzić Łucję Hornowską w czasie, gdy jej mąż, Józef Włodzimierz, budował kolej do Lipawy, ale nic z tych zalotów nie wyszło, poza tym że Łucja opisała je później w swoim pamiętniku. Z jej niewydanych w formie książkowej wspomnień możemy dowiedzieć się, jacy rezydenci pomieszkiwali wtenczas w pałacowych obejściach.

Było ich dwóch i obaj mieszkali w oficynie. Pierwszy z nich, głuchoniemy, zwany przez wszystkich "Niemową", przyjechał przed laty pomalować  bryczki i został na stałe. Drugim był rodzony brat Cypriana Norwida. Posiadał niegdyś willę pod Paryżem i piękną żonę Francuzkę, ale przez opilstwo wszystko stracił. Każdego roku podczas świąt Bożego Narodzenia "Niemowa" przebierał się za Krakowiaka... i wpadał znienacka, jako przybyły skądś gość. Chcąc go uszczęśliwić, wszyscy udawali jak najdłużej, że go nie poznali, wtedy zacierał ręce z radości i opowiadał potem przez dni kilka z rzędu, jak to we dworze ani się domyślili, kto to był taki...

Gdy Medard Stanisław Downarowicz stał się właścicielem Łochowa, rozbudował pałac, podwyższył skrzydła boczne i do prawego z nich dodał dwukondygnacyjną, dwuosiową przybudówkę. Niedługo jednak nim się cieszył, bowiem już w 1882 roku sprzedał całe dobra łochowskie Zdzisławowi hr. Zamojskiemu (1842-1925), herbu Jelita, żonatemu od 1865 roku z Marią Szweykowską (1841-1932), herbu Ogończyk. Ich córka Izabela (1885-1940) była podczas I wojny światowej sanitariuszką w szpitalu w Odessie. Tam poznała rotmistrza Eryka hr. Kurnatowskiego (1883-1975), herbu Łodzia, i zakochała się z wzajemnością w przystojnym kawalerzyście. Kiedy skończyła się wojna, wzięli ślub i zaczęli gospodarzyć w łochowskim majątku o powierzchni 800 ha. Hrabia Kurnatowski pasjonował się końmi i w 1930 roku założył w Łochowie stajnię wyścigowa. Odpowiednie do niej konie kupił we Francji ppłk Karol Rómmel, wyśmienity jeździec, trzykrotny olimpijczyk. W latach 1935-1939 łochowska stajnia uważana była za najlepszą w Polsce, a jej konie w 1937 roku zdobyły w wyścigach nagrody na sumę przekraczającą 100 tysięcy dolarów (dzisiaj byłoby to ponad milion dolarów). Mimo tych sukcesów majątek ubożał z powodu wystawnego i hulaszczego życia jego właściciela.

Restauracja "U Zamojskich" w budynku należącym do zespołu pałacowego Dawna oficyna

Na początku II wojny światowej Niemcy wywieźli wszystkie konie z Łochowa i nigdy już one tam nie wróciły, a pod koniec wojny Armia Czerwona zajęła pałac na szpital dla swoich żołnierzy, a ci zdewastowali go w znacznym stopniu. Po wojnie majątek przejęło państwowe gospodarstwo rolne, a w pałacu urządzono świetlicę, urząd pocztowy oraz mieszkania dla robotników rolnych, którzy pozostawione przez rosyjskich żołnierzy meble i drewniane podłogi porąbali na opał. Całkowicie zniszczony pałac wraz z jego mieszkańcami i 13-hektarowym gospodarstwem nabył w 2003 roku właściciel siedleckiej firmy deweloperskiej Arche SA, Władysław Grochowski, by w latach 2004-2008 przeprowadzić renowację parku, odbudować oficynę i wozownię oraz dokonać restauracji pałacu po uprzednim zbudowaniu bloku mieszkalnego dla dotychczasowych mieszkańców. Obecnie "Pałac Łochów" to centrum konferencyjno-wypoczynkowe, dysponujące 200 miejscami noclegowymi, salami konferencyjnymi i jadalniami, mogącymi pomieścić jednocześnie 500 osób. Odbywają się tutaj spotkania artystów i literatów, wieczory poetyckie, koncerty charytatywne organizowane przez Fundację Leny Grochowskiej.