Historia pałacu w Strabli sięga pierwszej połowy XVI w. Wtedy to król Zygmunt Stary podarował swojemu nadwornemu lekarzowi o nazwisku Antonio Croyna de Buseny, zwanemu przez królewskich dworzan Maciejem z Krojny albo po prostu „Doktorem”, kilka nadnarwiańskich wiosek. Na niewielkim wzgórzu, w pobliżu miejsca, gdzie wąska Strabelka wpada do szerokiej Narwi, wzniósł „Doktor” dwór drewniany, a że był z pochodzenia Włochem, otoczył go włoskim, renesansowym ogrodem. Swoją nową siedzibę, położoną w wyjątkowo pięknym krajobrazie, określał mianem „Extra bella” i stąd być może miejsce to i sąsiadującą z nim wioskę zaczęto później nazywać Strablą, przekręcając obcą, niezrozumiałą nazwę.
Antonio Croyna de Buseny, który wsławił się nie tylko jako świetny lekarz, ale i wszechstronny humanista o bogatej spuściźnie literackiej, zmarł po 1546 r., zostawiwszy swojej żonie Eufenii między innymi Strablę. Otrzymała ją w posagu ich córka Barbara, wychodząc za mąż za Mikołaja Arciechowskiego. Państwo Arciechowscy odeszli z tego świata bezpotomnie, więc strabelskie dobra znowu stały się własnością królewską. W końcu XVI stulecia otrzymał je w dożywocie Stanisław Fogelweder, również lekarz i humanista, a także filozof, duchowny i królewski dyplomata. Z racji ciągłych podróży nie przebywał zbyt często w Strabli, więc trudno sądzić, aby w tym czasie dwór lub jego otoczenie zmieniły wygląd nadany mu przez pierwszego właściciela.
Stanisław Fogelweder zmarł w 1603 r., a w jakiś czas potem nowym posesorem Strabli stał się stolnik wiski, Adam Turowski, który w 1617 r. zbudował na terenie swoich włości kościół drewniany, zamieniony mniej więcej 20 lat później na murowany przez jego syna Kazimierza.
W 1639 r. Strabla przestała być własnością Turowskich; przeszła z kolei w ręce wojewody mazowieckiego, Stanisława Kurzenieckiego herbu Bogoria. Rodzina  Kurzenieckich wywodząca się z Kurzeńca w powiecie oszmiańskim i posiadająca również majątki w Chobotkach, Jasionówce, Juchnowcu, Kalinówce, Słomiance i Starej Woli, władała Strablą ponad 70 lat, powiększając w tym czasie dwór przez dodanie mu alkierzy, pozostawiając natomiast ogrody w niezmienionym, renesansowym kształcie.
W 1717 r. Michał Kurzeniecki oddał strabelski majątek bazylianom z Supraśla, a w 1725 r. przekazał go nawet prawem wieczystym, podpisując kontrakt z metropolitą Leonem Kiszką. Sam przeniósł się do supraskiego monastyru, gdzie umarł prawdopodobnie w 1736 r. Jego brat, Zygmunt, odzyskał Strablę dla Kurzenieckich, by sprzedać ją Maciejowi Maurycemu Starzeńskiemu herbu Lis, podstolemu podlaskiemu, staroście brańskiemu, bielskiemu i goniądzkiemu, generałowi wojsk koronnych, posłowi na sejm w 1760 r. i na sejm koronacyjny Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Maciej Maurycy Starzeński, od 1733 r. sekretarz i adiutant Jana Klemensa Branickiego, właściciel wielkich majątków w Galicji i na Podlasiu, dysponował wprawdzie własnym apartamentem w oficynie białostockiego pałacu, ale chciał mieć – zwłaszcza gdy poślubił w 1754 r. młodziutką Anielę Trembińską – również oddzielną, odpowiednią dla jego pozycji rezydencję w niezbyt dużej odległości od hetmańskiego dworu. Strabla była ku temu odpowiednim miejscem. Trzeba było tylko rozbudować istniejącą tam, zbyt małą dla jego potrzeb siedzibę. Zajął się tym najprawdopodobniej Jan Henryk Klemm, nadworny architekt hetmana Branickiego.

Jak długo Aniela i Maciej Maurycy Starzeńscy mieszkali w Strabli, trudno dzisiaj dociec. Wiadomo natomiast, że w kilka lat po ślubie ich najstarszego syna, Michała Hieronima, urodzonego w 1755 r., przeprowadzili się do Olejowa w Galicji, pozostawiając dobra podlaskie swojemu pierworodnemu. 

Nowy posesor strabelskiego majątku, nieodrodny potomek Macieja Maurycego, sprawował wiele funkcji i urzędów. Był marszałkiem szlachty obwodu białostockiego, starostą brańskim, posłem na sejm 1784 r., rotmistrzem kawalerii narodowej w czasach kościuszkowskich, komisarzem cywilnym Małopolski w komisji wojskowej obojga narodów. Liczne urzędy i związane z nimi obowiązki nie przeszkadzały mu w radykalnej przebudowie dworu. Sam prawdopodobnie zaprojektował nową siedzibę, bo jak pisze w swoim pamiętniku: Imci moi profesorowie również byli wysoko wykształceni i udzielali mi matematyki, rysunku, wojskowej architektury. Senkowski wykładał mi architekturę cywilną, co sprawiło, że w późniejszych latach przy stawianiu rozlicznych budowli nigdy nie wzywałem pomocy żadnego architekta.

 Pałac wzniesiony w latach 1777-1780 przez Michała Hieronima Starzeńskiego

W miejscu starego dworu stanął pałac murowany, jednokondygnacyjny, z jedenastoosiowym frontonem i dziewięcioosiową elewacją ogrodową, z dwukondygnacyjnymi ryzalitami zakończonymi tympanonami. Poddasze przystosowano do zamieszkania i przykryto je czterospadowym dachem. Pomieszczenia na parterze uzyskały reprezentacyjny wygląd, zastosowano w nich fasety, naścienne malowidła, polichromowane plafony, kominki, których wzory wzięto z białostockiego pałacu Branickich. Na ścianach pojawiły się portrety przodków, w bibliotece bogaty księgozbiór zgromadzony jeszcze przez Macieja Maurycego, na komodach i sekreterach – rodzinne pamiątki. Prace te rozpoczęto w 1777 r., a po trzech latach Michał Hieronim Starzeński wraz z nowo poślubioną żoną, Anną Barbarą z Kuczyńskich, zamieszkali w Strabli na stałe. 

Kiedy przebudowa dworu została zakończona, w południowo-wschodniej części założenia zaczęły pojawiać się nowe zabudowania gospodarcze. Wśród nich stanął w 1792 r. piętrowy lamus. Chociaż drewniany, przetrwał do naszych czasów i dzisiaj stanowi rzadko już spotykany przykład barokowo-klasycystycznego dworskiego spichrza z podcieniami na obu kondygnacjach.

 Lamus z 1792 roku


Jednocześnie z pracami budowlanymi prowadzono melioracje łąk i gruntów dworskich oraz wytyczanie spacerowych dróg i ogrodowych kanałów. Kanał główny doprowadził wodę z Narwi, po jego bokach wyrosły szpalery lip towarzyszących alejom. W ogrodach usytuowanych w części zachodniej i północnej założenia nasadzono wiele drzew i ozdobnych krzewów, aby utworzyć boskiety. W miesiącach letnich ostatniej dekady XVIII w. ogrody te rozbrzmiewały gwarem towarzyskich spotkań ziemian z okolicznych dworów. Organizowano wówczas różne atrakcje, huczne zabawy i maskarady. Tak było, na przykład, w 1793 r., podczas ślubu młodszego brata właściciela Strabli, Adama Kajetana Starzeńskiego z Konstancją Jundziłłówną, kiedy licznie zaproszeni goście przybywali drogą wodną do bogato iluminowanego pałacowego parku, przewożeni Narwią na zbudowanych specjalnie na tę uroczystość stateczkach.

 Pałac widziany od strony Narwi


Po śmierci Michała Hieronima Starzeńskiego, która nastąpiła w Olejowie w 1816 r., Strablę odziedziczył jego syn, Maciej Ignacy, ożeniony z Marią Baworowską, herbu Prus II, pochodzącą z galicyjskich Hnilic. Za jego czasów zwiększył się stan zabudowań gospodarczych. Obok postawionych przez ojca i dziadka stodół, obór, gorzelni, lamusa, stajni cugowej wzniósł murowaną wozownię, drugą stajnię, kuźnię oraz drewniany dom oficjalistów. Dokonał też nowych nasadzeń drzew, przekształcając park renesansowo-barokowy w ogród romantyczny. Pałacu natomiast nie powiększał, zdobił tylko jego wnętrza, a na tympanonie fasady frontowej kazał umieścić polichromowane kartusze herbowe Starzeńskich i Baworowskich – Lisa i Prusa II – w hrabiowskich koronach.

Grób rodzinny hrabiów Starzeńskich na cmentarzu w Pietkowie


Syn Macieja Ignacego, Wiktor Wacław Starzeński, urodzony w Strabli w 1826 r., poślubił, mając 25 lat, 18-letnią Włoszkę, Marię Aurorę de Bezzi, zwaną  „Valesi”. On również starał się upiększyć strabelską rezydencję, kiedy w 1851 r. sprowadził do niej swoją piękną żonę. Powstały wtedy nowe dekoracje, wymieniono wszystkie drzwi i framugi okien, schody zyskały neogotycką obudowę, plafony pomieszczeń na parterze pokryły się iluzjonistyczną polichromią, przed frontonem pałacu pojawił się eliptyczny gazon oraz kamienny mur otaczający dziedziniec z czterosłupową bramą wjazdową.

Brama wjazdowa


Jak na Starzeńskiego przystało, Wiktor brał czynny udział w życiu politycznym kraju. Był między innymi marszałkiem szlachty powiatu białostockiego, a później całej guberni grodzieńskiej. W 1863 r. znalazł się w szeregach powstańców styczniowych, chociaż wcześniej był oficerem wojska rosyjskiego, odznaczonym orderem św. Jerzego. Po upadku powstania został zesłany w głąb Rosji, a jego majątek skonfiskowano. Towarzysząca mu na wygnaniu żona źle znosiła tamtejsze warunki klimatyczne i bytowe. Wkrótce zapadła na gruźlicę i w 1875 r. zmarła, przeżywszy zaledwie 42 lata.
Kiedy Wiktor Wacław Starzeński powrócił z zesłania, musiał udać się do rodowych włości w Dukli, bowiem jego pałac nad Narwią zajmowała książęca para, Dymitr i Aleksandra Oboleńscy. Strablę dla Starzeńskich odzyskał syn Wiktora Wacława, Andrzej Wiktor, odkupując ją w 1897 r. od księcia Michała Ogińskiego z Kozielska, który wcześniej nabył w jakiś sposób do niej prawa.
Na przełomie stuleci Andrzej Wiktor wraz z małżonką Marią Zuzanną z Bienisławskich herbu Pobóg, wprowadził się do pałacu i zabrał do odbudowy zdewastowanego majątku. Wyrosło wówczas kilka nowych budynków gospodarczych i czworaki, w parku i ogrodach uzupełniono stary drzewostan.

Pałacowy park w oczekiwaniu zimy


Podczas I wojny światowej pałac uległ uszkodzeniu, ale właściciel nie był w stanie od razu go naprawić. Zmarł zresztą wkrótce po wojnie, pozostawiając cały majątek w rękach żony, Marii Zuzanny. Dopiero ich syn August po przejęciu dóbr strabelskich zlikwidował wojenne szkody. Zaciągnął jednak tak wysokie pożyczki, iż nie mógł ich spłacić i w 1937 r. Bank Gospodarstwa Krajowego w Warszawie sprzedał Strablę Helenie Załuskiej i Aleksandrowi Jarmolińskiemu.
W wyniku II wojny światowej i pałac, i ogrody uległy dewastacji, a po wyzwoleniu stały się własnością skarbu państwa. Pałac wyremontowano prowizorycznie, by umieścić w nim szkołę podstawową, Gromadzką Radę Narodową i biuro PGR Ignatki. Kiedy w 1970 r. wyprowadziła się szkoła, a trzy lata później rada narodowa, pałacowe pomieszczenia przeznaczono na mieszkania dla pracowników PGR. Konserwacją parku czy ogrodów nikt się, oczywiście, nie zajmował. Bezkarnie wycinano stare drzewa i ozdobne krzewy, żeby uzyskać grunty orne, łąki i pastwiska albo wytyczyć boisko sportowe czy grządki pod warzywa.

Późna jesień w Strabli


Obecnie obejmujące pierwotnie 25 hektarów założenie pałacowo-ogrodowe jest w rękach kilku właścicieli. Największą jego część o powierzchni 8,73 ha wraz z pałacem, domem oficjalistów, kuźnią i lamusem kupił od Urzędu Gminy w Wyszkach prywatny nabywca. I dzięki niemu piękna niegdyś siedziba ziemiańska zaczęła znowu nabierać urody. Już błyszczy żywą czerwienią dach ułożony z ceramicznych dachówek, bielą się ściany pokryte nowym tynkiem, stary lamus wygląda jak nowy. Można więc mieć nadzieję, że za kilka lat pałac w Strabli wraz z otaczającym go parkiem odzyska wygląd, jakim chlubił się w czasach Starzeńskich.