Pierwszą rezydencję magnacką wybudowano w Białymstoku prawdopodobnie w połowie XV w. Należała ona do Jakuba Raczki Tabutowicza, któremu książę litewski, Michał Zygmuntowicz, nadał między 1437 a 1450 r. puszczę porastającą dorzecze rzeki Białej. Pierwszy właściciel białostockich włości miał czterech synów, noszących nazwisko Raczkowicz, i każdy z nich posiadał później swój dwór, wzniesiony na ojcowskiej ziemi. Jaka była ich lokalizacja – tego dokładnie nie wiemy. Być może któryś stanął akurat w tym miejscu, gdzie później wzniesiono pałac Branickich.

Pałac Branickich - widok z dziedzińca wstępnego  

Usytuowana tam natomiast na pewno została rezydencja Wiesiołowskich – następnych właścicieli Białegostoku. Katarzyna z Wołłowiczów, wdowa po Mikołaju Raczkowiczu, będącego wnukiem Jakuba Raczki Tabutowicza, wyszła w 1547 r. za mąż za dworzanina królów Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, Piotra Wiesiołowskiego herbu Ogończyk, wnosząc mu w wianie białostockie włości. Kiedy Piotr Wiesiołowski zmarł w 1556 r., jego następcą został starszy syn Jan, a po śmierci Jana w 1570 r. dobra przejął drugi syn, również Piotr, zwany dla odróżnienia od ojca Młodszym. To za jego sprawą został wzniesiony murowany dwór w renesansowym stylu, przebudowany później, prawdopodobnie w 1617 r., na zamek obronny, noszący elementy gotyku. Projektował go nadworny architekt Zygmunta Augusta, Hiob Bretfus, twórca m.in. zamku w Tykocinie. Następcą Piotra Młodszego był jego syn Krzysztof, który odziedziczył białostockie dobra w 1621 r. A kiedy on zmarł bezpotomnie w 1637 r., majątek przejęła jego żona, Aleksandra Marianna z Sobieskich, ciotka przyszłego króla Jana III. 

Po śmierci wszystkich prawnych spadkobierców Wiesiołowskich Białystok przeszedł na własność Rzeczypospolitej i został włączony do starostwa tykocińskiego jako królewszczyzna. W 1659 r. tykocińskie starostwo wraz z Białymstokiem otrzymał na dziedziczną własność za zasługi poniesione w wojnie ze Szwedami hetman Stefan Czarniecki i przekazał je natychmiast swojej córce Aleksandrze Katarzynie, poślubionej w 1654 r. przez nadwornego marszałka koronnego, Jana Klemensa Branickiego, towarzysza broni bohatera wojen szwedzkich. 

Podczas „potopu” szwedzkiego zamek Wiesiołowskich uległ zniszczeniu. Na jego miejscu wojewoda podlaski, Stefan Mikołaj Branicki, syn Jana Klemensa, a wnuk po kądzieli Stefana Czarnieckiego, zbudował sobie w latach siedemdziesiątych XVII w. dworską siedzibę. Nie była ona widocznie dość obszerna, bowiem już w 1691 r. Tylman z Gameren, najwybitniejszy architekt doby baroku działający na ziemiach polskich, zaczął przebudowywać ją tak gruntownie, iż dwór postawiony w „guście toskańskim” zmienił się po sześciu latach w barokowy pałac. Rezydencja, która zaspokajała potrzeby wojewody podlaskiego, okazała się za skromna dla jego syna – kasztelana krakowskiego, hetmana wielkiego koronnego, pretendenta do królewskiego tronu. Jan Kazimierz Branicki, który na cześć swojego dziada przyjął jego drugie imię – Klemens, wynajął słynnego wówczas architekta Jana Zygmunta Deybla, aby począwszy od 1726 r. rozbudowywać białostocki pałac. Zaczęło się od dodania jednej kondygnacji, tympanonu od strony fasady i hełmów na wieżach. Potem w miejscu dworskich alkierzy i wolno stojących oficyn wyrosły skrzydła pałacu, by wzorem francuskim objąć niczym podkową cour d’honneur – dziedziniec paradny, na który wjechać można było przez ozdobną bramę. Stała ona tam od czasów Tylmana z Gameren, natomiast tę, którą widzimy dzisiaj, z zegarem i posągami czterech geniuszy, zbudował w 1758 r. Jan Henryk Klemm, oficer regimentu pieszego buławy wielkiej koronnej, będący jednocześnie jednym z nadwornych architektów hetmana. Między bramą a dziedzińcem paradnym, oddzielony od niego niskim murem z przejazdem strzeżonym przez dwie monumentalne rzeźby dłuta Jana Chryzostoma Redlera – „Herkulesa walczącego ze smokiem” i „Herkulesa walczącego z hydrą”, rozciągał się – zachowany do dzisiaj – avant cour, dziedziniec wstępny, stwarzając od strony wjazdowej bramy daleką perspektywę z pałacem w głębi.



 Herkules walczący z hydrą  Herkules walczący ze smokiem

Po śmierci Jana Deybla funkcję głównego architekta przejął Jakub Fontana. Jemu to zawdzięcza Branicki ostateczną wersję elewacji i całej bryły pałacu, zaprojektowanie westybulu z reprezentacyjną klatką schodową oraz przebudowę wnętrz w duchu rokokowym. Wystrój reprezentacyjnych komnat był dziełem rzeźbiarza Jana Redlera i sztukatorów – Samuela Contesse i Antoniego Vogta oraz malarzy: Szymona Czechowicza, Louisa Marteau, Augustyna Mirysa, Jeana Pillementa i Antoniego Herliczki. Ten ostatni był twórcą większości naściennych fresków.

 
                                                                                                      Fasada korpusu głównego                                                                                 

Kiedy wszystkie przebudowy zostały zakończone, w pałacu, oficynach i pawilonach naliczyć można było 178 pomieszczeń, w tym 115 uważanych za paradne i mieszkalne. Były wśród nich tak wykwintne, że mogły gościć królów. I gościły – Augusta II Mocnego, Augusta III Sasa, Stanisława Augusta Poniatowskiego, Ludwika XVIII, nim został królem, cara Pawła I i cesarza Józefa II. Nosiły one zresztą nazwę „królewskich” i znajdowały się na piętrze obok pokojów „złotych”, „chińskich”, biblioteki, kaplicy, sali balowej, jadalni, akwarium. Apartamenty hetmana i jego żony zajmowały pomieszczenia na parterze, oddzielone od siebie westybulem. Na dole mieściły się jeszcze pokoje „paradne”, „paryskie”, „łazienkowe” – wszystkie bogato dekorowane, wyposażone w najmodniejsze wówczas meble, pełne dzieł sztuki i cennych bibelotów. Cudzoziemcy, którzy w tym czasie dość licznie odwiedzali Białystok, nie mogli nadziwić się urodzie siedziby Branickich i często nazywali ją „Polskim Wersalem”. Po pewnym czasie „Polski Wersal” przekształcił się w „Wersal Podlaski” i nazwa ta przetrwała w potocznym użyciu do dzisiaj.

Tympanon z herbem Branickich i grupą Atlasa

Wprawdzie już w 1692 r. Tylman z Gameren, przebudowując dwór Stefana Mikołaja Branickiego postawiony pierwotnie w „guście toskańskim”, zaprojektował ogrody, których styl nie mógł odbiegać od powstającego barokowego pałacu, ale prawdziwe barokowe ogrody przy „Wersalu Podlaskim” zaczęto zakładać dopiero w 1732 r. na polecenie Jana Klemensa Branickiego. Najpierw powstał tuż przy pałacu ogród górny, nazwany „salonem”. Przez jego środek poprowadzono główną aleję, kończącą się na mostku przerzuconym nad wodnym kanałem, od której odchodziły alejki boczne, oddzielające od siebie osiem bukszpanowych parterów. Przy alejkach stanęły na postumentach wyrzeźbione z piaskowca postaci, wzięte z greckiej mitologii, i bogato zdobione wazy. Od zachodu salon ogrodowy ograniczono drewnianą balustradą, postawioną na murze oporowym, poniżej którego uporządkowano ogród dolny, od wschodu zaś posadzono szpaler lipowo-grabowy, za którym rozpościerała się dalsza część ogrodu górnego, dochodząc aż do zwierzyńca przeznaczonego dla stada danieli. Kilka szpalerów drzew ozdobnych dzieliło tę część ogrodu na kwadraty. W kwadratach posadzono drzewa owocowe, a wzdłuż biegnących na przestrzał alejek umieszczono drewniane i kamienne kolumny, dźwigające wazy lub postaci ludzkie, oraz sześć posągów satyrów. W narożniku południowo-wschodnim zbudowano Pawilon Chiński, a przy pałacowej kuchni urządzono mały ogródek kuchenny. Powstał też niewielki ogród kwiatowy, a przy nim postawiono domek ogrodnika.

Kanał główny i balustrada oddzielająca ogród dolny od górnego

W ogrodzie dolnym dawną fosę zamieniono na kanał z bocznymi odnogami, wykopano dużą sadzawkę, zwaną „zwierciadlaną”, wytyczono kilka alejek spacerowych i posadzono bardzo dużo drzew, głównie w formie boskietów. W najszerszej części kanału pozostawiono wysepkę, obsadzono ją drzewami i nazwano „kępą”. W jej pobliżu znajdowała się przystań, z której można było wyruszyć na przejażdżkę łódką zaopatrzoną w zielony baldachim osłaniający podróżnych przed słońcem. 

Jan Klemens Branicki Izabela Branicka

W 1748 r. Jan Klemens Branicki, wówczas już hetman polny koronny,  poślubił Izabelę Poniatowską, siostrę Stanisława Augusta, przyszłego króla Polski, która wniosła mu w posagu 500 tysięcy złotych, sumę na owe czasy olbrzymią. Tak duża kwota pozwoliła Branickiemu na duży rozmach w przeobrażaniu otoczenia pałacu. W pierwszym rzędzie polecił upiększyć „salon ogrodowy”. Zwiększono zatem liczbę stojących przy alejkach kamiennych rzeźb do czternastu i waz do ośmiu. Zbudowano cztery baseny z fontannami, a ich dekoracją zajął się Jan Chryzostom Redler. Przed oknami buduaru Izabeli Branickiej postawiono trelliage (drewnianą kratę obrośniętą pnączami), a przed gabinetem jej małżonka utworzono berceau (kręty chodnik, zasklepiony półkolistą kratownicą, podtrzymującą pnącza lub gałęzie drzew). Szpalery lipowo-grabowe we wschodniej części ogrodu górnego przekształcono w boskiety i umieszczono fontannę u zbiegu biegnących przez nie ścieżek. Jedna z nich prowadziła do Pawilonu Włoskiego, inna, wyprowadzona z apartamentów Izabeli Branickiej, dochodziła do ścianki parawanowej z iluzorycznym malowidłem, zasłaniającej wejście do piwnicy pod Pawilonem Chińskim.  Przebudowano most nad kanałem, nadając mu trójarkadową formę. Kończyła się na nim główna aleja, zagrodzona żelazną, pozłacaną kratą z podwójną furtą. Mostek ozdobiły dwa kamienne sfinksy o kobiecych twarzach, z amorkami na grzbietach, obok stało na wysokich postumentach dwóch gladiatorów wykonanych z ołowiu i pomalowanych białą farbą, podobnie jak wszystkie kamienne rzeźby w górnym ogrodzie. W jego południowo-zachodnim rogu, na granicy z ogrodem dolnym zbudowano Pawilon pod Orłem – murowaną altanę ozdobioną panopliami, posągami przedstawiającymi greckich bogów i pozłacaną figurką orła zrywającego się do lotu na szczycie dachu. Pod platformą, na której stała altana, wykonano grotę z małą kaskadą w murze oporowym. Umieszczono w niej rzygacz i posąg Neptuna, a malarz Antoni Herliczka pokrył jej ściany malowidłami. Drewnianą balustradę otaczającą ogród górny od zachodu wymieniano stopniowo na kamienną, ustawiając na niej naprzemiennie wazy bogato zdobione i putta.  

Sfinksy o kobiecych twarzach

Za lewym skrzydłem pałacu wzniesiono trzy oranżerie oraz figarnię mogącą pomieścić 60 drzew figowych, które z czasem poczęły owocować, zaś w  pobliżu ogrodu kwiatowego wyrósł wysoki budynek pomarańczarni, mogący pomieścić 330 drzewek cytrusowych. W oranżeriach hodowano wiele gatunków starannie dobranych egzotycznych kwiatów i ozdobnych krzewów. Trzymano je w dużych, drewnianych wazach z uchwytami umożliwiającymi wynoszenie ich latem na dwór i umieszczanie na parterach przed pałacem. W pomarańczarni obok cytryn i pomarańczy dojrzewały ananasy i granaty, rosły też krzaki imbiru, drzewka laurowe, palmy daktylowe, aloesy, morwy, brzoskwinie i morele. Oranżerie były oczkiem w głowie samego hetmana, nic więc dziwnego, że należały do największych w kraju i  zasłynęły w całej Rzeczpospolitej.

Wenus Akteon

Ogród dolny również uległ przeobrażeniu. W jego głąb poprowadzono alejki rozchodzące się gwiaździście, które obsadzono leszczynowymi szpalerami. Tu i ówdzie stały półkoliste trelliage, pomalowane na zielono, z białymi posągami ustawionymi pośrodku. Na zachód od kanału wyrósł lasek ogrodzony parkanem. Na końcu stawu zbudowano murowaną altankę z łamanym dachem, wspartym na czterech filarach i ozdobionym sześcioma drewnianymi wazami. Nazwano go później Pawilonem Toskańskim W połowie długości kanału, tuż nad nim wzniesiono z pruskiego muru drugą altankę (Pawilon nad Kanałem), której wnętrze składało się z trzech pomieszczeń. Były one umeblowane, ich ściany ozdobiono al fresco, a w jednym z nich znajdował się kominek, umożliwiający przebywanie w nim w chłodne, jesienne dni. Altanka ta stała się ulubionym miejscem wypoczynku Izabeli Branickiej – spędzała tam często wolne chwile, czytając książki.

Na osi pałacu, za mostem, na krańcu ogrodu dolnego zbudowano komedialnię. Postawiono ją w 1748 roku, a więc 17 lat przed założeniem Teatru Narodowego w Warszawie, uważanego za pierwszą stałą scenę na ziemiach polskich. Białostocki operhaus był budynkiem piętrowym, wzniesionym z muru pruskiego, posiadał loże, obszerną scenę i piękną kurtynę namalowaną olejnymi farbami przez Augustyna Mirysa. W teatralnej bibliotece znajdowały się zapisy 19 oper, 41 baletów i 122 dramatów. Komedialnia miała własną orkiestrę, balet, a w przedstawieniach operowych występowały największe ówczesne sławy sprowadzane z Rzymu, Wenecji i Wiednia. Od strony południowej i wschodniej ogrody otoczyły dwa zwierzyńce – jeden dla sześćdziesięciu jeleni, drugi dla stu danieli. Porośnięte były kępami drzew i zagajnikami, przez które wytyczono szereg przecinek oraz trzy aleje, z których dwie wysadzono wierzbami. Trzecia, obrzeżona kasztanowcami i lipami, była tak piękna, że z zachwytem opisywali ją w swoich wspomnieniach z Białegostoku cudzoziemcy odwiedzający w owych czasach hetmana Branickiego. Przez zwierzyńce przepływał strumień, były tam też cztery sadzawki, z których za pomocą zainstalowanych w nich urządzeń pompowano wodę do ogrodowych fontann. Na wprost pałacu zwierzyniec jeleni ogrodzony był murowaną fosą, tzw. aha, stanowiącą ukrytą krawędź parku, zacierającą rzeczywistą granicę między zwierzyńcem a otaczającym go krajobrazem.

Pawilon pod Orłem

Śmierć Jana Klemensa Branickiego w 1771 r. zahamowała rozbudowę pałacu i ogrodów. Wdowa po hetmanie, która otrzymała jedynie dożywocie, prowadziła jeszcze przez pewien czas prace upiększające pałacowy park, ale nie miały już one poprzedniego rozmachu. W miarę następujących zmian politycznych i gospodarczych coraz trudniej było Izabeli Branickiej utrzymać ogromne rezydencje w Warszawie, Białymstoku, Choroszczy. W końcu, w 1802 r. – w porozumieniu ze spadkobiercami, którymi byli Potoccy – sprzedała białostocki pałac królowi pruskiemu, z zastrzeżeniem, iż nie może go objąć za jej życia. Nie objął go zresztą nigdy, gdyż po traktacie tylżyckim Białostocczyzna znalazła się w granicach Rosji.

W 1809 r., a więc już po śmierci Izabeli, białostocki pałac wraz z całym wyposażeniem przejął na swoją letnią rezydencję car Aleksander I. Podczas adaptacyjnego remontu zostały zniszczone posadzki i obicia, meble rozgrabiono, najpiękniejsze okazy drzew i krzewów z oranżerii przewieziono do Carskiego Sioła, a ponad dwadzieścia rzeźb ogrodowych – do Petersburga. Słynną kurtynę teatralną Mirysa pocięto na części i wywieziono do Anglii, by ją tam sprzedać. Ani Aleksander I, ani jego następca – Mikołaj I nie zamieszkali jednak w „Wersalu Podlaskim”. Nie przeszkadzało to carskim władzom przeprowadzić w 1826 r. następnego remontu pałacu, podczas którego znikły z jego dachu barokowe kopuły i rzeźby zdobiące attykę.  W 1841 r. ukazem carskim otwarto w pałacu Instytut Dobrze Urodzonych Panien, będący elitarnym zakładem kształcenia dziewcząt pochodzenia szlacheckiego z guberni grodzieńskiej, mińskiej, wileńskiej i obwodu białostockiego oraz córek rosyjskich urzędników. Wtedy to pokryto tynkiem naścienne freski i usunięto wiele rzeźb z pałacowych ogrodów, żeby nie gorszyły skromnych panienek, a same ogrody, pozbawione właściwej opieki, ulegały powolnej dewastacji i zdziczeniu. Instytut Dobrze Urodzonych Panien formalnie istniał do 1918 r., ale praktycznie przestał działać wraz z wybuchem pierwszej wojny światowej.

Kiedy w 1919 r. Białystok stał się znowu miastem polskim, „Wersal Podlaski” przedstawiał żałosny widok. Z jego barokowego wystroju właściwie nic nie pozostało. W 1920 r. pałac przeżył jeszcze jeden niesławny incydent, mieszcząc w swoich murach Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski z Dzierżyńskim i Marchlewskim na czele. Na szczęście trwało to krótko, a potem, do końca lat międzywojennych urzędował w nim wojewoda białostocki. W tym czasie próbowano przeprowadzić pewne renowacje, odsłonić zamalowane freski i odtworzyć ogrodowe rzeźby, uporządkować ogród górny i dolny, ale wybuch drugiej wojny światowej przerwał niezbyt intensywnie prowadzone prace. 

Podczas okupacji niemieckiej w „Wersalu Podlaskim” mieścił się cywilny zarząd Bezirk Bialystok, który ustąpił miejsca szpitalowi wojskowemu, gdy Armia Czerwona zaczęła zbliżać się do Białegostoku. Latem 1944 r. na pałac spadły bomby, całkowicie go rujnując. Wydawało się, że minie sporo czasu, nim „Wersal Podlaski” zdoła podnieść się z gruzów. Tymczasem trwały jeszcze działania wojenne, gdy wojewódzki konserwator zabytków, architekt Władysław Paszkowski, podjął starania zmierzające do jego restauracji.

Odbudowę rozpoczęto rok później pod kierunkiem znanego architekta Stanisława Bukowskiego. Już po czterech latach oddano do użytku prawe skrzydło, by ulokować w nim muzeum regionalne, które miało stopniowo rozrastać się w miarę oddawania do użytku kolejnych pomieszczeń. Nic jednak z tego nie wyszło, bowiem w 1950 r. zapadła decyzja, aby w dawnej rezydencji Branickich umieścić nowo utworzoną Akademię Medyczną. I chociaż zakładano wówczas, że po kilku latach uczelnia przeniesie się do specjalnie dla niej wybudowanego kompleksu gmachów, nadal zajmuje ona pałac. 

 
Brama wjazdowa 

We wrześniu 2006 r. powrócił na szczyt bramy wjazdowej po bez mała 200-letniej nieobecności (najprawdopodobniej w 1815 r. został zdjęty, gdy przebudowywano pałac na polecenie cara Aleksandra I) pozłacany Gryf – herb Branickich, trzymający w szponach tarczę z inicjałami Jana Klemensa. Wykonała go krakowska firma „Una Voce” według projektu Wojciecha Lachowicza, który wzorował się na osiemnastowiecznym rysunku Pierre’a Ricaud de Tirregaille, odnalezionym w Paryżu.

Gryf - herb Branickich


O ile wygląd zewnętrzny pałacu po odbudowie nie odbiegał zbytnio od tego, jaki miał w XVIII w., to jego pomieszczeniom daleko było do komnat, w których mieszkali Braniccy. Wyjątek stanowił jedynie westybul i w pewnej mierze Aula Magna. W miarę upływu czasu mury zewnętrzne ulegały zniszczeniu i pod koniec XX w. domagały się już kapitalnego remontu. W 2000 r. wojewódzki konserwator zabytków nakazał władzom Akademii Medycznej wykonanie wielu prac remontowo-konserwatorskich. Państwowa uczelnia nie miała pieniędzy na ten cel, ale usilne starania spowodowały napływ dotacji, głównie z Ministerstwa Zdrowia oraz ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. W latach 2000-2007 wykonano prace remontowe i konserwatorskie, których zakres obejmował m.in. rewaloryzację elewacji korpusu głównego i obu skrzydeł, wymianę pokrycia dachów płaskich, renowację kopuł korpusu głównego, częściową wymianę stolarki okiennej i drzwiowej, remont posadzek i wymianę parkietu w Sali Wielkiej, gruntowną przebudowę konstrukcji wszystkich schodów zewnętrznych, remont i konserwację wnętrz pałacowych – przede wszystkim Sali Kolumnowej, rektoratu, biblioteki, holu z główną klatką schodową, niektórych pomieszczeń administracyjnych i sal wykładowych. Wykonano też renowację rzeźb Herkulesów oraz zainstalowano nocne oświetlenie całego zespołu budynków pałacowych. Koszt tych wszystkich prac wyniósł około 13 milionów złotych.
 

 Elewacja ogrodowa pałacu

Prace renowacyjne trwały nadal. Przeprowadzono remont dwóch osiemnastowiecznych studni, zwanych basztami, znajdujących się po obu stronach avant cour, w obrębie okalającego go muru. Po zakończeniu tego remontu w pawilonie studni od strony ul. Legionowej umieszczono punkt informacji turystycznej, a w pawilonie przy ul. Mickiewicza – ekspozycję archeologiczną, poświęconą historii pałacu i ogrodu Branickich. Następnie przystąpiono do przebudowy całego dziedzińca wstępnego, mającej na celu przywrócenie mu wyglądu z połowy XVIII w. Główna aleja, prowadząca z wejściowej bramy do pałacu, została wybrukowana, a po jej bokach odtworzono dwie fontanny. Boczne alejki spacerowe pokryto drobnym żwirem i obsadzono dwoma szpalerami lip holenderskich, a pozostałą część dziedzińca przeznaczono pod trawnik.

Odkąd Akademia Medyczna stała się Uniwersytetem Medycznym, turyści mogą już nie tylko podziwiać pałac z zewnątrz, ale również zwiedzać te jego pomieszczenia, którym przywrócono oryginalny wystrój. Należy do nich przede wszystkim główny westybul z klatką schodową prowadzącą do rektoratu i Sali Wielkiej. 

Klatka schodowa - dzieło Jakuba Fontany

Klatkę schodową zaprojektował Jakub Fontana, a rzeźby dwóch atlantów podpierających schody wykonał Jan Chryzostom Redler. Spod jego dłuta wyszedł też „Rotator”, czyli szlifierz – rzeźba kończąca poręcz schodową. Z lewej strony westybulu znajdują się dawne apartamenty Izabeli Branickiej, mieszczące dzisiaj bibliotekę i czytelnie. Zachowały się tam sklepione sufity, resztki oryginalnej sztukaterii, płyta kominkowa z Gryfem Branickich i Ciołkiem Poniatowskich. Władze uczelni zamierzają zrekonstruować istniejące niegdyś w tych pomieszczeniach kominki i wyposażyć czytelnie w stylizowane meble.

Aula Magna

Usytuowana na pierwszym piętrze Aula Magna powstała z połączenia dawnej sali balowej i jadalni. W latach 1986-1990 przeprowadzono w niej prace sztukatorskie w stylu rokoko, a wystrój malarski wykonali białostoccy plastycy, Dorota i Jerzy Łabanowscy. W tym samym czasie odbudowano sąsiadującą z aulą kaplicę, w której modliła się niegdyś Izabela Branicka. Odtworzono ołtarz, latarnię i kopułę kaplicy, ozdabiając je wzorowanymi na siedemnastowiecznych sztukateriami. Ołtarzowe obrazy – „Niepokalane Poczęcie” oraz „Chrystus w koronie cierniowej” – są wykonanymi przez Grzegorza Klimowicza kopiami dzieł nadwornego malarza Branickich, Augustyna Mirysa. Na ołtarzu stoi współczesna kopia figury Czarnej Madonny z hiszpańskiego klasztoru Montserrat. Również po sąsiedzku z aulą znajdują się Pokoje Złote. W czasie przebudowy pałacu przez Tylmana z Gameren zostały one ozdobione sztukateriami wykonanymi prawdopodobnie przez warsztat Józefa Bellottiego. W latach osiemdziesiątych XX w. pokoje zostały zrekonstruowane, niestety, nie są one dostępne do zwiedzania, gdyż  zajmuje je obecnie rektorat Uniwersytetu Medycznego, a szkoda, bowiem na podstawie znajdującej się w nich osiemnastowiecznej ryciny Jana Reutza można byłoby zobaczyć, jak wyglądały pałacowe ogrody za życia Branickich.

 Salon ogrodowy przed pałacem Branickich, rys. Jan Klemm, ryt. Michael Heinrich Rentz, ok.1750 r.

W latach 1945-1962 dokonano częściowej rekonstrukcji ogrodów. Przywrócono przede wszystkim „salon ogrodowy” z ośmioma parterami i ośmioma rzeźbami oraz uporządkowano ogród dolny, otaczając go murowanym ogrodzeniem. W miarę upływu czasu przybywało coraz więcej elementów odtwarzanych na podstawie zachowanej XVIII-wiecznej dokumentacji, ale ciągle było ich za mało, aby można było mówić o pieczołowitej odnowie pałacowych ogrodów. Prace nad przywróceniem im oryginalnego kształtu nabrały tempa, gdy w  1998 r. powstała Międzynarodowa Rada do spraw Barokowych Ogrodów Branickich, w skład której weszli znawcy dawnej sztuki ogrodowej z Austrii, Holandii, Niemiec i Polski. Jej przedstawiciele odnaleźli we Francji stare ryciny, pokazujące bukszpanowe dywany i architekturę wielu fragmentów białostockiego parku Branickich. Aby potwierdzić, że przedstawiają one prawdziwy obraz sprzed dwóch stuleci, a nie tylko wizję jakiegoś artysty, przeprowadzono w 2002 r. wykopy archeologiczne. Dzięki nim zrekonstruowano już dywany bukszpanowe i posadzono cztery tysiące karłowatych bukszpanów, tworząc identyczne wzory jak za czasów Jana Klemensa Branickiego. Dokopano się też do studni, do której doprowadzana była bieżąca woda systemem drewnianych rur połączonych metalowymi klamrami, oraz odkryto lochy w murze oddzielającym ogród górny od dolnego. Urząd Miejski w Białymstoku, do którego należą ogrody Branickich, doprowadził do rekonstrukcji czterech fontann w ich pierwotnych miejscach położenia, z użyciem piaskowca, a więc materiału, z którego były one w XVIII w. zbudowane. Przepompownia wody zasilającej fontanny została umieszczona w dolnej części Pawilonu pod Orłem, który również został odbudowany.  Odrestaurowany w oryginalnym kształcie ma być również Pawilon Chiński, nawet z metalowymi klatkami przeznaczonymi dla śpiewających ptaków. Ścianka parawanowa, zasłaniająca niegdyś wejście do piwnicy pod tym pawilonem, już została odtworzona. Tylko zamiast iluzorycznych malowideł zdobiących ją w czasach Branickich, widnieje na niej w ostrołukowej wnęce kopia obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej, który w tymże miejscu namalował w latach międzywojennych (po koronacji wileńskiego obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej w lipcu 1927 r.) Józef Blicharski – znany wówczas w Białymstoku malarz.

 
 Ozdobna ścianka z Matką Boską Ostrobramską pędzla Józefa Blicharskiego

Pawilon Włoski i Pawilon Toskański zostały odbudowane ze zniszczeń wojennych jeszcze w latach 50., ale teraz wymagają gruntownego remontu, który zostanie wykonany. Natomiast po Pawilonie nad Kanałem nie zostało żadnego śladu, niemniej rozważa się także jego rekonstrukcję. Planuje się również odtworzenie barokowych boskietów we wschodniej części ogrodu górnego złożonych z pięciu gabinetów i fontanny między nimi. Przy głównej alei górnego ogrodu, której asfaltowa nawierzchnia została zmieniona na żwirową, stanęło 18 rzeźb zdobiących ją również w XVIII w. Dwanaście z nich to odnowione barokowe oryginały – sześć to powojenne kopie.  Widzimy tam Bachusa, Florę, Apolla, Dianę i nimfę z jej orszaku, Akteona, Adonisa i Wenus oraz  antyczne wazy z maszkaronami i maskami faunów. Rewaloryzacji zostanie poddany także ogród dolny. Znajdzie się tam ponownie między Pawilonem Toskańskim a pałacem staw z wyspą pośrodku i kaskada wodna, zostaną dokonane nasadzenia grabów i lip z odtworzeniem berceau i dawnego układu alejek. Kiedy te wszystkie prace zostaną zakończone, pałacowy ogród Branickich może zostać wpisany na listę światowego dziedzictwa i stać się jednym z najpiękniejszych ogrodów barokowych nie tylko w Polsce.